Marcelina dla Popheart.pl: Nową płytę zrobiłam po swojemu

Marcelina powróciła z nowym krążkiem “Koniec wakacji”. Dziś, 28 września trafił on na półki sklepów muzycznych, a także serwisy streamingowe. Jest to pierwszy od trzech lat album wokalistki. Poprzedni – “Gonić burzę” ukazał się w 2015 roku. Od jego premiery trochę w życiu Marceliny się zmieniło. I właśnie o tych zmianach porozmawialiśmy.

 

Od wydania ostatniego krążka, trochę się u Ciebie zmieniło. Przede wszystkim nowa ekipa, wydawca, a także – kierunek muzyczny w którym podążasz. Skąd te zmiany?

Zmiany są naturalnym zjawiskiem. Na każdej płycie pojawiają się nowe elementy i nowi ludzie. Na tę płytę potrzebowałam więcej czasu, ponieważ chciałam odpocząć i zastanowić się czego mi trzeba. Pozwolić, żeby inspiracje na spokojnie się pojawiły i jakoś osiadły we mnie. Tak wpadłam w klimaty Alexandry Savior czy La Famme, było też Tame Impala, the Beatles czy Cults. Ale myśląc o produkcji skupiłam się na tym by nadać świeżości, połączyć brud gitary z delikatną elektroniką, syntetycznym bębnem. I tak wpadłam na pomysł by zetknąć te gitary z Kubą Karasiem. Mieliśmy dużo swobody też przez to, że byłam po zakończeniu kontraktu z wytwórnią i przed podpisaniem nowego. Czułam, że mam tyle czasu ile potrzebuje i chcę zrobić wszystko po swojemu.

No właśnie, jaka była historia tej znajomości? I jak układała się wasza współpraca?

Kubę poznałam gdy pracowaliśmy nad piosenką “Lato” ponad 2 lata temu. Od pierwszego spotkania pojawiła się chemia i w sumie było wiadomo, że coś jeszcze razem stworzymy. Wtedy może nie myślałam o całej płycie, wiem, że jest mocno zajęty, dużo koncertuje itd. Ale jak zaczęliśmy rozmawiać o moich pomysłach na produkcję nowego krążka to pomysł współpracy pojawił się naturalnie i dosyć szybko zaczęliśmy nagrania.

Czy to on zasugerował byś poszła w elektronikę, czy może to było jednak Twój pomysł?

Jeśli kogoś zapraszam do współpracy to dlatego, że wiem, co chcę osiągnąć, a nie po to by mnie ktoś stworzył na nowo. Pomysł był mój, a Kuba idealnie się wpasował i jak rozmawialiśmy o inspiracjach to podsyłał mi rzeczy dokładnie w tym klimacie. Świetnie się rozumieliśmy. Kuba jako producent jest bardzo elastyczny, ambitny, wszedł w ten materiał całym sobą i potrafił dobrze pokierować nagraniami tak bym czasem i ja zaśpiewała inaczej niż zwykle. Za to ja pilnowałam, by brzmienia pokrywały się z moimi upodobaniami, by płyta była spójna i bym czuła się na sto procent zadowolona z każdej piosenki. Zaprosiliśmy na płytę gitarzystę Kamila Kryszaka aka Holden. Jak dla mnie Kamil ma bardzo charakterystyczne brzmienie, brudne, specyficzne. Wpasował się idealnie.

Masz na koncie trzy albumy. “Koniec wakacji” jest nowym otwarciem? Przeszłość odkreślasz grubą kreską?

Lubię wszystkie moje płyty, nawet pewną niedojrzałość która czasem w nich się pojawia. To jest kawał historii, która doprowadziła mnie do miejsca w którym jestem i jestem każdej chwili ogromnie wdzięczna nawet jeśli była niełatwa. “Koniec Wakacji” to dla mnie moment kiedy wracam po chwili odpoczynku, gdzie miałam czas wiele przemyśleć, ale też wiele rzeczy się zwyczajnie uleżało, a na inne patrzę trochę z dystansu czy nawet z autoironią. Przy pracy nad tą płytą całkiem nieźle się bawiliśmy i myślę, ze to też słychać.

Jak już zaczęliśmy mówić o nowej płycie. Dlaczego właściwie “Koniec wakacji”? Skąd pomysł na taki tytuł?

“Koniec Wakacji” jest tu wielowymiarowy. Głównie opowiada o momencie w którym po prostu akceptujesz, że w życiu bywa trudno i coś się kończy, a coś zaczyna. Albo, że po wiośnie może przyjść burza. I, że w tym nie ma nic złego. Wydaje mi się, że dopiero moment pełnej akceptacji, że życie to sinusoida staje się tym momentem kiedy człowiek zaczyna się w pełni tym życiem cieszyć i żyć w zgodzie ze światem i ze sobą. Nie chcę by to brzmiało patetycznie, właśnie chodzi mi o to, że wtedy zaczyna się zabawa. Bo jeśli jest się na to przygotowanym to się po prostu wyzbywa oczekiwań tylko przyjmuje wszystko co na Ciebie spływa i z tego czerpie. To też nie jest tak, że o tym są wszystkie piosenki. Ale gdzieś tam to była taka myśl tego roku, która naszła mnie nieoczekiwanie wymyślając jakieś hasło podsumowujące całość. Zakończyłam czas dumania i wróciłam do pracy. Czas nagrań trochę przypominał kolonie. Jest tez ładnie spinająca wszystko klamra w postaci bonus tracków “Wanna Dance” i “Wanna Die”. No właśnie. Taki beautiful hangover po całej nocy tańca. Wiesz, że przyjdzie ale i tak w to idziesz.

Jest na płycie utwór, który jest ci szczególnie bliski?

Lubię wszystkie piosenki. Każdego dnia powstawał nowy kawałek. Pamiętam nawet tą kolejność i starałam się jej nie zaburzać przy układaniu tracklisty. Wstawaliśmy i z daną energią tworzyliśmy kolejną historię. Bardzo lubię „Niby nic“ – kojarzy mi się trochę z Tarantino, a trochę z La Femme albo piosenkami Bridget Bardot. “Dinozaury” są z kolei osobistym wyznaniem miłości. “Chemia z Niemiec” to efekt ostatnich dni pracy gdzie już włączała się tzw, głupawka z przepracowania, a mimo to wyszedł totalnie wykręcony kawałek z linią basu à la Tame Impala, uwielbiam tą piosenkę i tą bohaterkę, co trzaska sobie selfie na dyskotece, a całe dnie spędza oglądając “Klan” i udając, że wcale nie czeka na telefon od tego brutala, co ją oszukał w hotelu Kormoran. “Candy blue” jest słodko mroczne i opowiada o miłości, która jest trochę jak cyjanek, bardziej zabija niż uskrzydla. “Psy” są nawiązaniem do “Twin Peaks”, dziewczyna tęskni, a on wraca po nocach, tajemniczy, i pachnący dziwnymi historiami. “Tańcz” wcale nie jest o miłości, a o tym by potrafić wyłączyć ten mózg odpowiedzialny, co chce wszystko planować, analizować czy tez rozpamiętywać, a zatracić się w zwykłym tu i teraz. Nawet jeśli w radiu znów mowa o wojnie czy apokalipsie. 

Masz już pomysł na kolejny singiel?

Mam kilka dlatego trzeba jeszcze chwili, by sprecyzować to dokładnie. Być może fani pomogą jak usłyszą całą płytę?

I na koniec: jakie były dla Ciebie tegoroczne wakacje?

Były dosyć intensywne koncertowo i pracowite bo dopinaliśmy finalnie produkcję, okładkę etc. Ale udało mi się trochę podróżować spontanicznie, surfować w oceanie, spać pod gwiazdami, popływać łódką na mazurach. Najbardziej chyba lubię takie właśnie wakacje.

Web Cams Sex
Dawid

Dawid

Dziennikarz, z Popheart związany niemalże od samego początku. W muzyce nie zamykam się na to co nowe, w mojej biblioteczce znaleźć można zarówno płyty wykonawców popowych jak i hiphopowych.

Udostępnij na Google Plus