Ariana nie wyruszy w trasę promującą “Sweetener”?

17 sierpnia swoją premierę miał długo oczekiwany krążek Ariany Grande “Sweetener”. Wydaje się jednak, że ze względu na ostatnie wydarzenia i pogorszony stan psychiczny wokalistki, nie zdecyduje się ona na promocję albumu podczas trasy koncertowej.

Ten rok od początku zapowiadał się bardzo dobrze dla Ariany. Wokalistka wydała bardzo dobrze przyjęty singiel “No Tears Left To Cry”, który zajął 3. miejsce na liście Billboard Hot 100, a wydany 17 sierpnia album “Sweetener” zadebiutował na pierwszym miejscu najlepiej sprzedających się płyt listy Billboard 200. Do tego wszystkiego zaręczyła się ze swoim chłopakiem Petem Davidsonem. Wokalistka przygotowywała się już do wyruszenia w trasę koncertową, kiedy wydarzyła się wielka tragedia – jej były chłopak Mac Miller został znaleziony martwy.

Wokalistka bardzo przeżyła śmierć swojego ex chłopaka i natychmiast odwołała wszystkie zobowiązania oraz swój udział w gali Emmy. Team wokalistki wypuścił wtedy oświadczenie dla magazynu People:

“Biorąc pod uwagę wydarzenia z ostatnich kilku lat, Ariana bardzo potrzebuje trochę wolnego czasu, by wydobrzeć. Będzie trzymać się blisko domu i spędzi ten czas z najbliższymi, a także pracując nad nową muzyką bez terminu. Dziękuje fanom za zrozumienie.” – team artystki podaje magazynowi “PEOPLE”.

Teraz wszystko wskazuje na to, że Ariana nie planuje obecnie nawet wyruszyć w trasę promującą swój album “Sweetener”. Na Instagramie fani wokalistki opublikowali mem z hasłem “Po co kupować nowego iPhone’a, skoro możesz zaoszczędzić pieniądze na Meet & Greet podczas nowej trasy Ariany?”. W usuniętym już komentarzu wokalistka odpowiedziała “Będziesz oszczędzać przez dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi czas“.

Czy oznacza to, że wokalistka pominie trasę promującą “Sweetener” i zacznie pracę nad kolejnym albumem? A może po prostu odłoży ją późniejszy termin?

Web Cams Sex
Artur

Artur

Jestem do szaleństwa zakochany w muzyce, a pasją lubię dzielić się z innymi. Zafascynowany teledyskami, koncertami i twórczością Davida Bowiego.

Udostępnij na Google Plus