Kulisy wycieków albumów: skąd się biorą wycieki i czy w ogóle są ważne? [CZĘŚĆ I]

W ostatnich latach byliśmy świadkami wycieków albumów do Internetu na kilka miesięcy przed oficjalną premierą. Wycieki muzyki do sieci to proceder mający ponad 20 (!!) lat, a pierwszym krążkiem, który nielegalnie pojawił się na stronach www był “Songs of Faith and Devotion” od Depeche Mode. Temat wycieków jest nam szeroko znany. Postanowiliśmy zebrać informacje zza kulis i skonsultować temat z osobami związanymi z polską branża muzyczną (którzy na potrzeby artykułu postanowili wypowiedzieć się anonimowo). W pierwszej części serii pokazującej kulisy odpowiemy na pytania skąd się biorą wycieki, jak je powstrzymują i czy w ogóle są ważne z punktu widzenia sprzedaży w Polsce.

Album Björk “Vulnicura” pojawił się w sieci na dwa miesiące przed swoją oficjalną premierą, co spowodowało, że artystka postanowiła udostępnić krążek do sprzedaży cyfrowej w iTunesie wyprzedzając poniekąd rozszerzający się proceder dzielenia się nielegalnymi linkami do muzyki. Prawie cały album “Rebel Heart” od Madonny umieścił skazany Izraelczyk, który został poniesiony do odpowiedzialności karnej, ale mimo wycieku Madonna nie przyspieszyła znacznie premiery 13. krążka studyjnego. “Double Dutchess” od Fergie, po miesiącach oczekiwań przez fanów, wyciekł przez nieuwagę administratora jej strony internetowej, który umieścił w kodzie linki do utworów, co wyłapał obeznany Internauta. Fergie mimo to wydała krążek dopiero 3 miesiące po wycieku. W pierwszej części artykułu odsłaniającej kulisy wycieków muzyki do Internetu odpowiemy wspólnie z przedstawicielami polskiej branży muzycznej na kilka ważnych pytań – skąd się biorą wycieki, jak je powstrzymują i czy z punktu widzenia sprzedaży w Polsce mają one znaczenie.

Jak zauważają osoby z polskiej branży muzycznej, z którymi rozmawialiśmy, prawdziwa plaga wycieków rozpoczęła się około 12 lat temu, a swój szczyt proceder ten osiągnął w latach 2010-12. “Obecnie jednak jest lepiej – sytuacja poprawiła się wraz z rozwojem streamingu i coraz częstszą taktyką wydawania krążków-niespodzianek” powiedział nam jeden z rozmówców, a drugi podkreślił, że ilość biblioteki muzycznej i nowości, jakie znajdujemy w serwisach streamingowych jest przytłaczająca, a użytkownicy nie mają wręcz czasu szukać wyciekających utworów. “Chyba każdy z nas czeka teraz na piątek i świeżą dawkę muzyki. Odpalasz rano Spotify i słuchasz. Jeśli jakiś album Ci się nie spodoba, to nie kupujesz go na CD”. Rozwój platform takich jak Spotify czy Apple Music faktycznie ma duże znaczenie dla konsumpcji muzyki przez fanów. Jak wynika z wielu przeprowadzonych rozmów z fanami – ogrom biblioteki dostępnej oraz ilość nowości muzycznych wpływa na to, że użytkownicy nie mają czasu szukać w Internecie nowości.

Skąd jednak biorą się w dalszym ciągu wycieki? “Jest tak naprawdę szereg miejsc, od których zaczynają się wycieki – pierwszym z nich naturalnie jest studio nagraniowe, gdzie dostęp do nagrań ma wiele osób od producentów do inżynierów mających wpływ na brzmienie finalne utworów“. To jednak nie wszystko – czasami sami artyści decydują się na wyciek swojego własnego materiału. Jednym z wielu tego typu przypadków był wyciek piosenki “Aura” Lady Gagi. Artystka kilka miesięcy po całym zamieszaniu przyznała, że to ona stała za procederem i zrobiła to, ponieważ wytwórnia nie zgodziła się, aby piosenka stała się pierwszym singlem promującym krążek “ARTPOP”. Drugim miejscem, do którego nie zawsze przyznają się wytwórnie… są wytwórnie. “Aby umożliwić identyfikację nielegalnych utworów umieszczonych w sieci współpracujemy z firmami, które zajmują się szyfrowaniem utworów i zapisywaniem ich w bazach danych, które potem filtrują Internet w poszukiwaniu nielegalnych źródeł“. Bywa jednak, że na tym etapie dochodzi do wycieku.

Naturalnym źródłem są oczywiście tłocznie płyt, polskie blogi i serwisy muzyczne, które otrzymują albumy przed wydaniem, czy systemy wewnętrzne, do których wgrywane są pliki muzyczne dla partnerów (tak jakich Empik, Amazon itp.). “Najczęściej wysyłamy streamingi do różnego rodzaju partnerów – sprzedażowych, portali, dziennikarzy. Są to streamy specjalnie zabezpieczone przed pobraniem, ale wiadomo – dla chcącego nic trudnego i łatwo przechwycić taki dźwięk (…) Bywa też, że częste zmiany daty premiery po wgraniu plików do systemów wewnętrznych, powodują taki wyciek. Nie tak dawno temu, jeden z japońskich serwisów muzycznych nie odczytał update’u związanego z premierą piosenki jednego z naszych lokalnych artystów. No i utwór wisiał tam już tydzień przed premierą“. Najczęstsza przyczyna wycieków? Błąd ludzki. Nie tak dawno temu album jednej z światowych wokalistek pojawił się na półce jednej z sieci handlowych w Polsce na dwa dni przed światową premierą, co spowodowało, że krążek szybko znalazł się w sieci.

W Polsce na ten moment nie ma przypadków wycieków kontrolowanych, sterowanych przez wytwórnie, aby zdobyć publikacje prasowe i internetowe, ale to “częsta strategia wytwórni” jak udało nam się dowiedzieć.

Czy w ogóle możliwe jest powstrzymanie tego procederu? “Nie – to szereg błędów ludzkich, których często nie da się kontrolować. Na niektóre z nich wytwórnie mają wpływa, ale wiele zależy od partnerów zewnętrznych” odpowiada nam jeden z przedstawicieli branży muzycznej w Polsce. Jaka jest więc recepta na uzdrowienie sytuacji? Odpowiedź wydaje się jasna. “Prawdziwą plagę mamy za sobą (…) Streaming naprawdę uleczył branżę muzyczną w Polsce, a wycieki są dużo mniej znaczące“.

Wytwórnie mają oczywiście szereg narzędzi do walki z nielegalnymi źródłami. Pierwszym z nich są firmy, które zajmują się szyfrowaniem utworów i zapisywaniem ich w bazach danych, które potem filtrują Internet w poszukiwaniu nielegalnych źródeł, drugim są zespoły w ramach wytwórni zajmujące się zdejmowaniem nielegalnych linków. Często są to po prostu zespoły w ramach centrali wytwórni – “W przypadku innych portali (…) Przekazujemy informację centrali i oni to już załatwiają“.

I tak i nie. Zależy to od wielu czynników. “(…) W przypadku artystów targetowanych do starszej grupy odbiorców, takich jak Depeche Mode, David Bowie czy Rolling Stones, wyciek nie ma aż tak wielkiego wpływu, ponieważ są to artyści dla pokolenia, które ciągle kupuje płyty swoich idoli. Inaczej jednak ma się sprawa jeśli chodzi o artystów targetowanych do młodszego pokolenia”. Jak udało nam się dowiedzieć w rozmowach tutaj w Polsce jest “dużo czynników, które wpływają na późniejsze wyniki sprzedaży i streamingu“. Jakie? “Mieliśmy przykład jednego z artystów, którego krążek wyciekł do sieci na kilka dni przed premierą i o ile pierwszy singiel nie radził sobie dobrze w polskich radiostacjach oraz streamingu, to pozytywny word-of-mouth z wycieku sprzedał tą płytę i finalnie poradziła sobie rewelacyjnie“. Dużo wcześniejsze wycieki piosenek do sieci, takie jak w przypadku wspomnianej Madonny czy Fergie, niestety odbijają mocno na wynikach. “Dużo zależy od tego kiedy dojdzie do wycieku oraz tego, co wycieknie (…) Jakość muzyczna wycieku może czasami pomóc“.

Przedstawiciele branży muzycznej w Polsce są jak najbardziej świadomi skali problemu, a także widzą szansy oraz zagrożenia wynikające z wycieków, ale konkluzja w odniesieniu do dzisiejszej konsumpcji muzyki jest bardzo klarowna. Dzięki streamingowi, nielegalne pobieranie muzyki przechodzi do lamusa. Czy wyeliminuje wycieki? Raczej nie, ale prawdopodobnie zminimalizuje osoby świadome danego wycieku do wąskiej grupy fanów danego artysty, którego muzyka wyciekła.

W kolejnej części na temat kulisów wycieków albumów, która już niebawem, przybliżymy Wam historie muzycznych wycieków począwszy od wydanego w 1994 roku krążka “Songs of Faith and Devotion” od Depeche Mode.

Sebastian

Sebastian

Współzałożyciel POPHEART.PL. Zakochany w najróżniejszej muzyce po uszy. Wielki fan Davida Bowiego, Grace Jones i Iggy'ego Popa. W przesłuchiwanych albumach szuka przede wszystkim jakości, świeżości i czegoś innego.

Udostępnij na Google Plus