Kulisy powstawania piosenek Britney – zdarza jej się uciec ze studia

Po wielkim sukcesie Stormzy’ego na gali BRIT Awards, portal BBC postanowił przeprowadzić wywiad z producentem artysty – Fraserem T Smithem. Muzyk zdradził kilka ciekawostek dotyczących swojej współpracy z Britney Spears.

Fraser T Smith współpracował z Britney Spears przy dwóch piosenkach z płyty “Femme Fatale”“Trouble For Me” i wydanym tylko w Japonii bonusem “Scary”. Oto jak wspomina współpracę przy pierwszym z dwóch wymienionych utworów:

To było coś niezapomnianego. Pewnego dnia dostaliśmy telefon, że Britney spodobała się piosenka, którą kilka miesięcznie wcześniej napisałem z innym artystą w Stanach, i czy możemy zjawić się u niej w studiu nagraniowym następnego dnia. Ja i mój inżynier spakowaliśmy się, złapaliśmy samolot do LA. Tam odebrała nas limuzyna i zawiozła prosto do studia. Na miejscu zobaczyliśmy tą małą blondynkę, która powiedziała “Cześć, jestem Britney. Czy jesteśmy gotowi to nagrać?”. Zrobiłem sobie duży kubek mocnej kawy i nagraliśmy ten kawałek. Na koniec powiedziała “Wrócę tutaj jutro o 11 rano, aby to usłyszeć”. Pracowaliśmy całą noc, aby jej wokale brzmiały tak dobrze, jak powinny brzmieć. Jej muzyka opiera się głównie na produkcji wokalu, więc użyliśmy kilku sztuczek.

Zaciekawiony dziennikarz zapytał również o reakcję Britney na ostateczną wersję piosenki.

Słyszałem wcześniej dużo historii o Britney. Jeżeli nie czuje piosenki, to mówi “Muszę iść do łazienki”, a następnie wsiada do samochodu i jedzie do domu – czuliśmy więc sporą presję. Kiedy przybyła do studia, zagraliśmy jej piosenkę i nie wiedzieliśmy, jak zareaguje. Kiedy doszło do refrenu spojrzałem za siebie i zobaczyłem, że tańczy – to był dobry znak. Kiedy utwór się skończył, powiedziała “Kocham to”. I to było na tyle, potem wróciliśmy do swoich domów.

Ciekawe przez jaki utwór Britney musiała “uciekać” do łazienki ;).

 

 

Artur

Artur

Jestem do szaleństwa zakochany w muzyce, a pasją lubię dzielić się z innymi. Zafascynowany teledyskami, koncertami i twórczością Davida Bowiego.

Udostępnij na Google Plus