Madox dla Popheart.pl: Nie wyobrażam sobie życia bez sceny.

madox

Marcin Majewski, na scenie znany jako Madox, dał nam się bliżej poznać dzięki programowi “Mam Talent”. Obecnie wokalista pracuje nad swoją nową płytą, która ukaże się pod szyldem Universal Music Polska. W wywiadzie dla pophert.pl Madox opowiedział o swoich początkach, o nadchodzącym albumie, o supporcie przed Roxette oraz o hejterach. Zapraszamy do czytania!

Swoje pierwsze lata życia spędziłeś we Francji, gdzie już jako mały chłopiec występowałeś przed publicznością. Pamiętasz swój pierwszy występ? Byłeś zadowolony z siebie, gdy zszedłeś ze sceny?

Pamiętam to jak przez mgłę; kościół pełen ludzi. To było magiczne doświadczenie i zdefiniowało ono całą moją przyszłość. Nie wyobrażam sobie życia bez sceny. Moje życie bez muzyki nie miałoby najmniejszego sensu. Gdy zapalają się światła, a ja staję twarzą w twarz z publicznością przenoszę się do innego wymiaru, równoległej rzeczywistości. Zostaje tylko performance. Bez względu na to co by się nie działo – show must go on. To silniejsze ode mnie. Poza moją kontrolą ciało robi rzeczy, których normalnie robić nie jest w stanie – jakby ktoś przejmował nade mną, moim umysłem i ciałem kontrolę. To potężna siła. Tak było wtedy i tak zostało do dzisiaj.

Powróciłeś do Polski w drugiej połowie lat ’90. Chciałeś zostać we Francji i tam się rozwijać czy byłeś zdecydowany, że chcesz zamieszkać w kraju, w którym się urodziłeś?

Byłem dzieckiem, więc wtedy patrzyłem na to inaczej. I trochę nie miałem wyboru. Tak po prostu musiało być. Nie ma sensu zastanawiać się nad tym co by było gdyby.

Wiemy, że brałeś udział w wielu konkursach wokalnych, ale ten najważniejszy był w 2009 roku. Wtedy zgłosiłeś się do II edycji programu „Mam Talent”. Nie żałujesz tej decyzji? Zrobiłbyś to jeszcze raz?

Nie, nigdy nie żałowałem tej decyzji choć dwa występy to zdecydowanie za mało by poznać artystę.

Dotarłeś do półfinału, lecz decyzją widzów musiałeś pożegnać się z programem na tym etapie. Przegrałeś jedynie o 0.5% głosów. Co czułeś, gdy się dowiedziałeś, że tak mało brakowało do występu w wielkim finale?

Byłem wściekły oczywiście! (śmiech) Tym bardziej, że w dniu prób generalnych, powiedziałem że utwór „Stop” zakończy moją przygodę w programie, czułem to. Nawet chciałem zmienić utwór na „Frozen”, ale niestety było już za późno.

Dwa lata po zakończeniu przygody z „Mam Talent” wydałeś swój debiutancki album zatytułowany „La Revolution Sexuelle”. Czy z perspektywy czasu jesteś zadowolony z tej płyty? Może dziś chciałbyś coś zmienić?

Jestem zadowolony z tego albumu. Okazało się jednak, że jest zbyt alternatywny na polskie realia. Zbyt francuski, zbyt surowy. Śpiewanie w językach obcych spowodowało, że byłem kompletnie niezrozumiany. Wiadomo, że zmieniłbym kilka elementów produkcyjnych, ale jeśli chodzi o wartość tamtego krążka to uważam, że to kawał dobrej roboty. Sorry, nie będę skromny (śmiech). Pisanie o filozofii, śmierci, bólu, przewrotnie o seksualności nie było jednak łatwym zadaniem.

Musieliśmy czekać kilka lat na Twój nowy singiel. Niedawno pojawiła się piosenka „Warszawski Sen”, która jest w innym stylu niż ten, który prezentowałeś na debiucie. Skąd taki pomysł? Chciałeś spróbować czegoś nowego?

Utwór powstał w kilku wersjach, w tym w dwóch wersjach językowych. Długo trwało podjęcie decyzji o tym, która wersja utworu będzie tą oficjalną singlową. Mam nadzieję, że niedługo ukażą się remixy do utworu i będzie można zaprezentować również wersję, przy której sercem byłem od początku. Stworzyłem ją wraz z Danielem Maczurą, Kacprem Durajem i Marcinem Wolniakiem. Co do mainstreamowej odsłony singla, to wynika ona z potrzeby zaskoczenia swoich odbiorców. Jako artysta pragnę również sprawdzać się w innych nurtach, rozwijać, samo odkrywać. Nie zapominam jednak o początkach, dlatego mam nadzieję, iż uda się podzielić innymi wersjami tego utworu.

Podpisałeś kontrakt płytowy z Universal Music Polska i pracujesz nad nowym albumem. Na swoim Facebooku mówisz, że będzie zróżnicowany. Zdradzisz co dokładnie na nim znajdziemy? Planujesz jakieś duety?

Oczywiście, że planuję duet na nowym krążku – nie mogę jednak zdradzić z kim. Pierwszy singiel jest jak jaskółka, która nie zwiastuje wiosny. Na albumie znajdzie się kilkanaście utworów. Sporo po francusku i angielsku. Powstają również polskie wersje utworów. Myślę, że następny singiel wszystkich zaskoczy kompletnie inną odsłoną niż pierwszy to samo się tyczy trzeciego – do którego już powstał teledysk.

Mówi się, że druga płyta jest sprawdzianem dla artysty. Nie boisz się, że nowy materiał od ciebie nie spodoba się Twoim fanom?

Oczywiście, że się boję (śmiech). Jednak czuję, że tych kilkanaście utworów, które są tak zróżnicowane, a zarazem spójne to materiał który ma szanse zaistnieć mocniej i szerzej. Ten album to trochę połączenie moich największych ideałów. Połączenie duszy, elektroniki, etno i mainstreamu. Tekstowo to podróż do gwiazd i z powrotem. Ale sza! Nic więcej nie powiem!

Wiele osób czeka z niecierpliwością na premierę wydawnictwa. Tak więc, na kiedy planowane jest wydanie Twojego „drugiego dziecka”?

Wiosną przyszłego roku, ale myślę, że najpóźniej w marcu moi fani dostaną już przedsmak i przedpremierowo będą mogli posłuchać kilku piosenek oraz zapoznać się z drugim singlem i teledyskiem.

W jednym z pierwszych wywiadów po „Mam Talent” powiedziałeś: „Jeszcze nie do końca radzę sobie z tremą i stresem”. Czy przez ten czas się to zmieniło i nie boisz się już wychodzić na scenę?

Zdecydowanie lepiej radzę sobie z tremą. Aktualnie towarzyszy mi bardziej adrenalina, którą uwielbiam. Stresów mam natomiast sporo – taki zawód. (śmiech)

Występowałeś także jako support przed Roxette. Jak to jest zagrać koncert przed tak znanym i uznanym duetem jakim jest Roxette?

Fantastycznie. Członkowie zespołu to żywe legendy! Niezwykłe emocje, tysiące oddanych fanów pod sceną – to było przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Po koncercie Marie Fredriksson pogratulowała mi fantastycznego występu, a manager uśmiechnął się zawadiacko i powiedział „jestem przekonany, że zobaczymy się na szczycie”. Usłyszeć to od ludzi, którzy tyle osiągnęli to było jak Boże Narodzenie w środku lata.

Twój image jest charakterystyczny i kontrowersyjny. Jak radzisz sobie z negatywnymi komentarzami w Internecie na Twój temat? Miałeś może jakieś groźby?

Mam to gdzieś. Ci państwo, którzy jak się okazuje są specami od wszystkiego, nie zapewnią mi ani dachu nad głową ani chleba. Mamy brutalne czasy, w których trzeba ciężko pracować na wielu płaszczyznach. Staram się podchodzić tak do życia by mieć z niego satysfakcję i walczyć do samego końca, gdyż wyznaję zasadę, że nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Rozwijam się i jestem z tego dumny. Cudze frustracje nie są moimi, dopóki ich takimi nie uczynię, nie czytam więc komentarzy. Przyjmuję za to konstruktywną krytykę, często oddaję siebie i swój materiał ocenie, dzięki temu mogę się rozwijać.

Jakie są Twoje zainteresowania, oczywiście pomijając muzykę? 

Zawsze interesowałem się modą, sztuką czy fotografią, natomiast od paru lat fascynuje mnie kosmos i wszechświat. Przez ostatnie lata zacząłem ćwiczyć jogę (z regularnością niestety jest różnie ), medytować i wczytywać się w wierzenia różnych kultur. Kocham filozofię i niebanalne spojrzenie na życie, duszę i świat. Stwierdzenie „wiem, że nic nie wiem” jest cały czas aktualne, dlatego przerażają mnie wojny, terroryzm, czy nienawiść, którą się szerzy z przekonania, że jest się lepszym. To świadczy tylko o bardzo ciasnym umyśle.

Rok 2015 już niedługo się skończy. W tym roku zostało wydane wiele albumów, m.in. od Ellie Goulding, Madonny czy Adama Lamberta. Płyta numer jeden 2015 roku to…?

Mam kilka ulubionych płyt tego roku. Na pewno do nich należy album Madonny oraz świeżo wydany album Mylene. Czekam na płytę Adele!

Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy samych sukcesów. 

Dziękuję serdecznie! Xo!

FullSizeRender-3 FullSizeRender-5 MDX 1 MDX 3

Web Cams Sex
Udostępnij na Google Plus