Sarsa – Zapomnij Mi [RECENZJA]

11049559_851582121605341_4173615103570382786_n

[one_half]

[/one_half][one_half_last]

OCENA REDAKCJI

[starreview tpl=16 size=’46’]

2/5

[starrater tpl=5]
[/one_half_last]

Pewnego dnia spotkałem się z opinią, że piosenki rodzimej produkcji są po prostu słabe. Mamy prawo tak stwierdzić, bo kontrast między krajowymi szlagierami, a sceną alternatywną, jeszcze nigdy nie był tak ogromny. Największe sukcesy osiągają celebryci, którzy nie umieją zdefiniować pojęć typu „dykcja” czy „świadomość artystyczna”. Przykładów można podać co najmniej kilka. Wszyscy się jednak zgodzą, że numery prezentowane 10 lat temu prezentowały poziom, bo teraz… no właśnie.

Ostatnie miesiące to o dziwo mała poprawa polskiej dźwięcznej marki (jeśli skupimy się wyłącznie na odmianie popularnej). Pojawiła się Margaret, która nagrała całkiem przystępny materiał, brzmiący “zagranicznie”, to jeszcze nie przypomina twórczości Katy Perry, Rihanny czy innych gwiazd tego pokroju. Pojawiła się Natalia Nykiel, która nie bez powodu jest nazywana nową nadzieją rodzimej sceny muzycznej. Nawet wokaliści, jak Dawid Kwiatkowski czy Honorata Skarbek, znacznie poprawili swoje umiejętności. Jak na złość pojawia się jednak Sarsa, która wyrówna poziom sprzed ostatnich pozytywnych dokonań.

Bohaterka dzisiejszego wpisu, Marta Markiewicz, wielokrotnie próbowała swoich sił w programach takich jak Must Be The Music czy X Factor. Popularność zyskała dopiero po The Voice Of Poland, po kilku latach walki o uwagę publiczności. Pochwalam jej konsekwentne dążenie do spełnienia swoich marzeń. Szkoda tylko, że wydając album Zapomnij Mi, popełnia prawdopodobnie największy błąd w swoim życiu.

Zacznijmy od chorobliwie popularnego singla Naucz Mnie. Chyba każdy go słyszał. Skupię się na jednej kwestii. Pomińmy tekst (ile już było piosenek które osiągnęły sukces mimo zerowej wartości lirycznej?) a zbadajmy partię głosową. Rozpiętość dźwięków w utworze to zaledwie jedna oktawa. Zabawne, że autotune Britney Spears w Pretty Girls ma większą skalę głosową (1,5 oktawy). Takich paradoksów jest jednak niestety więcej.

Ogółem. Całość definiowana jako gatunek indie pop bądź muzyka alternatywna. Dajcie spokój. Porównanie piosenkarki do Lykke Li czy Lany Del Rey mógłbym nazwać, delikatnie rzecz ujmując, kpiną. Praktycznie przy każdej kompozycji znajdzie się mankament, którego mógłbym się uczepić. A tu jakiś infantylizm się wkradł, a tu mamy nielogiczną frazę, a gdzieniegdzie produkcja na poziomie disco polo. Tylko gratulować, że ludzie to kupują. Przejdźmy do konkretów.

Mamy piosenkę Ona nie jest mną. Jedyne co zapamiętałem to wiele “nieczystości”, które kompletnie nie współgrają z akompaniamentem. Mamy też nieznośne wstawki dubstepowe przy Feel no fear, dość dziwnie zmiksowane (?) Dumb love, a 23 takie lata… może nie skomentuję. No i oczywiście “ułahanej” w Indianie. Miało być rąk uniesienie przy takim refrenie, wyszedł raczej kolejny numer, którego nienawidzi połowa Polski. Reszta może i byłaby nawet ok, gdyby nie teksty piosenek powielające schematy Julii czy Gosi Andrzejewicz

Mówią, że nowe kompozycje są zupełnie inne od wcześniej promowanych. Tak. Są w większości przypadków gorsze.

Tylko jedna kompozycja tak naprawdę zasługuje na uwagę i jest nią Brown Eyes. Wydawać by się mogło, że angielska wersja Ona nie jest mną byłaby jeszcze gorsza niż polski odpowiednik… a jednak. Marzę, by kolejny album poszedł w takim kierunku muzycznym, ale mam do tego sporo obaw.

Już nie musicie słuchać tego albumu w portalach streamingowych. Znając życie to i tak pewnie będą ciekawscy, którzy i tak to zrobią… tylko niech potem nie mają pretensji o poziom polskich piosenek, skoro sami je wspierają.

Wracając do Marty. Szkoda mi jej, naprawdę. Mamy gwiazdę, która zapowiadała się naprawdę obiecująco, a wyszło jak wyszło. Mam nadzieję, że na kolejnym wydawnictwie będzie znacznie lepiej.

RECENZJE UŻYTKOWNIKÓW

[RICH_REVIEWS_SHOW category=”sarsa”]

[RICH_REVIEWS_FORM category=”sarsa”]

 

Web Cams Sex
Kuba

Kuba

Muzyką interesuje się praktycznie od roku 2010. Wtedy też słuchałem tylko POPu. Dziś nie tylko doceniam inne gatunki muzyczne, ale też potrafię szczerze powiedzieć co jest dobre, a co złe.

Udostępnij na Google Plus