Saszan dla Popheart.pl: Nie myślę o międzynarodowej karierze

Saszan to tak naprawdę Roksana Pindor. W ubiegłym roku świętowała swoje dwudzieste urodziny. Mimo młodego wieku może pochwalić się wydaną niedawno płytą “RSP”. Jej kanał na YouTube, gdzie zaczynała swoją karierę, codziennie odwiedza dziesiątki internautów. Ona sama może pochwalić się imponującą liczbą fanów na Facebooku – jej profil lubi ponad 173 tys. osób! Kilka dni temu udało nam się przeprowadzić krótki wywiad z Saszan – przeczytajcie o czym nam powiedziała!

 

 

Saszan, zanim porozmawiamy o muzyce i popularności, wyjaśnij dlaczego właśnie wybrałaś taki pseudonim?
– “Saszan” to tak naprawdę po prostu moja ksywka nadana przez znajomych. Wzięło się od głupiej rymowanki z podstawówki “Roksanka-Sasanka” i przez lata zmieniło się w Saszan, głównie z powodu mojego hobby – języka rosyjskiego. 

Jesteś jedną z nielicznych wokalistek, która w tak młodym wieku może pochwalić się wydaną płytą i odsłoniami na YouTube liczonymi w setkach tysięcy… Jak się z tym czujesz? Czy choć trochę poczułaś się gwiazdą?
– Na pewno jestem bardziej pewna siebie, ale do “syndromu gwiazdy” mi jeszcze bardzo daleko. Patrzę na siebie bardzo obiektywnie, zdaję sobie sprawę, że dopiero zaczynam i wiele pracy przede mną. Oczywiście wydanie płyty to dla mnie ogromne spełnienie największych marzeń i jestem dzięki temu szczęśliwa, ale wciąż idę dalej. Nie ma co spoczywać na laurach, dopiero się rozkręcam!

Wrażenie robi także imponująca liczba fanów na Facebooku. Udaje ci się utrzymywać z nimi wszystkimi kontakt? Bo z pewnością fani piszą do Ciebie…
– Jest ich bardzo dużo, ale myślę, że spokojnie można powiedzieć, że nie ma w Polsce drugiej wokalistki, która ma z fanami taki kontakt. Saszanators to moje wspieraki, staram się im dawać z siebie jak najwięcej. Wiele osób dopiero niedawno zauważyło jaka moc drzemie w kontakcie z widzami, słuchaczami etc. i sami zakładają swoje „fandomy”, grupy fanów. Cieszę się, że nie musiałam nikogo tworzyć, przyszli do mnie sami i wiem, że będą zawsze. Mam nadzieję.

O czym najczęściej piszą? O co pytają?
– Piszą o tym, że zmieniłam ich życie na lepsze, że ja i moja twórczość sprawia im radość. Piszą o swoim codziennym życiu, czasami nawet publicznie mówią o swoich miłościach, pytają o rady. To naprawdę nie jest zwykła relacja idol-fan. To taka “inna przyjaźń”.

Pomówmy teraz o płycie… Jakie to uczucie, kiedy wchodzisz do sklepu, a na półce widzisz swój album?
– Wciąż mam wrażenie, że to nie ja, że to inna osoba. Czasami siedzę ze znajomymi, z rodzicami i nagle krzyczę „Ej, wiecie, że wydałam płytę? Bo nie ogarniam.”, haha. Nie mogę uwierzyć w to, że jeszcze rok temu śpiewałam utwory innych, a teraz ludzie śpiewają moje. Nie wiem kiedy to do mnie dotrze.

Na płycie śpiewasz głównie po polsku. Dlaczego? Nie wydaje ci się, że śpiewając po angielsku miałabyś większą szansę na międzynarodowy sukces?
– Nie myślę o międzynarodowej karierze. To bardzo trudne i mało osiągalne dla polskich artystów. Na kolejnym krążku na pewno chcę, żeby utworów po angielsku było więcej, ale to głównie dlatego, że uwielbiam śpiewać w tym języku, piosenki brzmią zupełnie inaczej.

 Który z utworów na “RSP” jest ci najbliższy?
– Każdy jest mi w jakiś sposób „najbliższy”, bo teksty i muzyka zostały napisane przeze mnie, każdy utwór opisuje jakąś część mnie. Jeśli jednak miałabym wybrać jeden… „Nie planujmy nic” to piosenka, która w 100% opisuje mnie i moje poglądy na obecny świat.

Jak radzisz sobie z krytyką? Jako młoda osoba, jesteś aktywna w sieci – zdarza ci się czytać komentarze na swój temat?
– Codziennie jestem zalewana krytyką na każdy temat. Czytam komentarze, sprawdzam reakcje. Komentarze dotyczą mojej muzyki, tekstów, mojego wyglądu, zachowania… Wszystkiego. Ale mam swój rozum i wiem, które komentarze zawierają dobre intencje, a które są tylko pustym wylewem nienawiści. Te pierwsze przyjmuje, przemyślam i poprawiam błędy. Jeśli jakikolwiek początkujący, młody artysta mówi, że ma totalnie wszystko gdzieś – kłamie.

Gdzieś przeczytałem, że kopiujesz Rihannę jeśli chodzi o image…
– Taaak, to jeden z tych komentarzy, które czytam codziennie . To prawda, że kolor włosów został zainspirowany Rihanną – nie ukrywam tego. Jednak w tym właśnie kolorze odnalazłam siebie i tworzę swój własny wizerunek. Ludzie lubią porównywać. Jeśli ktoś ma w wyglądzie coś charakterystycznego – staje się pierwowzorem. Teraz nastolatki w czerwonych włosach nazywane są „drugą Saszan” haha. Taka kolej rzeczy, ale nie ma co się tym specjalnie przejmować.

I na koniec – co teraz? Jakie plany na najbliższe miesiące?
Kolejne podpisywania płyt, koncerty, obozy muzyczne z Saszanators, kolejna płyta… Ale z dnia na dzień wszystko się zmienia, trudno przewidzieć co stanie się za parę miesięcy? W końcu „Nie planujmy nic”..?

Web Cams Sex
Dawid

Dawid

Dziennikarz, z Popheart związany niemalże od samego początku. W muzyce nie zamykam się na to co nowe, w mojej biblioteczce znaleźć można zarówno płyty wykonawców popowych jak i hiphopowych.

Udostępnij na Google Plus