Ifi Ude – IFI UDE (2013)

[one_half]Ifi-Ude[/one_half][one_half_last][box type=”shadow”]OCENA REDAKCJI [starreview tpl=16 size=’46’] 4.0 /5

[starrater tpl=5]
[/box][/one_half_last]

[starreviewmulti id=59 tpl=20]

Internet ma to do siebie, że oferuje praktycznie nieskończone możliwości jego użytkownikom. Znamy już wielu artystów, którzy wypłynęli dzięki Internetowi. Poszerzając granice aktywności artyści, no właśnie… mogą nagrać albumy z pomocą internautów.

Taką płytą jest „IFI UDE” – debiutancki album wokalistki Ifi Ude. Urodzona w Nigerii, a żyjąca w Polsce Ifi, swoja karierę rozpoczęła od programu „Must Be The Music”, w którym dotarła do półfinału. Komponuje i pisze teksty, a także produkuje swoje utwory, co czyni jej debiutancką płytę jeszcze bardziej wartą przesłuchania.

„IFI UDE” nie jest popową płytą. Jednak nie mogłam oprzeć się wrażaniu, że równie dobrze mogłaby taką być. 14 piosenek, które składają się na płytę przenoszą nas w zupełnie inny nastrój. Album rozpoczyna elektroniczne „Shake It – Don’t Panic”, mocny bass w tle podkreśla i nadaje piosence takiego ciepłego, ale jednocześnie zadziornego brzmienia. Ach te syntezatory 😉  „My Babe’s Gone” również zawiera w sobie sporo elektroniki. Ciekawie prowadzone wokale. Ifi musi bardzo lubić tę piosenkę, gdyż na płycie znajdujemy aż trzy jej wersje. Z kolei „Tramp” to już oda do gitary elektrycznej. Bliżej tej piosence do brzmień rockowych. Całości dopełnia głos przetworzony przez syntezator, całość przypomina mi lata 20/30 i jakiś stary retro klub. Chłodem powiewa „Arktika”, a wszystkiemu znów winien syntezator w tle. Bardzo klimatyczna piosenka. „Kubek” to dwuminutowy interlude, rozpoczyna się dźwiękami skrzypiącego pod stopami śniegu i wichurą, delikatne dzwonki powoli wypełniają głośniki. „Inna” to pierwsza piosenka śpiewana po polsku. Ifi towarzyszy gitara akustyczna.

Czas na „Falę” – mój osobiście ulubiony kawałek. Piosenka wpada w ucho i nie chce wyjść z głowy przez długi czas. Z „Day” przenosimy się na perkusję i gitary oraz na język angielski. „Miłościoszczelny” to zabawna i mądra piosenka. Pełna takiej niewinnej i ciepłej energii. Ciekawą pozycję stanowi „Amadie” – elektroniczne brzmienie przeplata się tutaj z etnicznymi elementami. Co ciekawe piosenka śpiewana jest w języku ibo. „My Babe’s Gone” w wersji akustycznej to numer 11. Czy ta wersja jest lepsza od normalnej? To zostawiam Wam do oceny. „Wełna” podobnie do „Arktiki” naładowana jest tajemniczością i racji swojej długości, również stanowi pewne przejście między piosenkami. Dwie przedostatnie pozycje to „Constant Love” oraz „Chwile”. Pierwsza z nich to wolniejsza, z elementami charakterystycznego dźwięku bassu w tle. „Chwile” to ostatnia piosenka, początkowo umiarkowana, potem przyspiesza, by raptownie się skończyć. Ocenianie remixów stanowczo sobie odpuszczę. Ale warto je przesłuchać.

Tak oto dotarliśmy do końca przygody z „IFI UDE”, płyty, na której przedstawiono cały wachlarz dźwięków z pogranicza elektroniki, folku i d&b. Album był nagrywany z użyciem szerokiej gamy instrumentów akustycznych. Co bardzo dobrze słychać w poszczególnych piosenkach. Polecam słuchać na słuchawkach, aby lepiej wyłapać wszystkie smaczki dźwiękowe. Plusem tej płyty niewątpliwie jest to, że Ifi bardzo umiejętnie komponuje piosenki, ten mix kawałków po polsku i po angielsku nie razi w uszy, a nawet uzupełnia się. Po drugie równie dobrze prezentują się teksty. Poziom płyty jest na tyle wyrównany, że trudno mi wskazać najgorszą piosenkę.

Cieszę się, że mogłam przesłuchać płytę, która jest naprawdę dobra. Więcej takich debiutów poproszę, a może polska muzyka zyska wiele w moich oczach.

Web Cams Sex
Udostępnij na Google Plus