Miley Cyrus – BANGERZ (2013)

[one_half]Miley-Cyrus-Bangerz-2013-1200x1200[/one_half][one_half_last][box type=”shadow”]OCENA REDAKCJI [starreview tpl=16 size=’46’] 4.2/5

[starrater tpl=5]
[/box][/one_half_last]

[starreviewmulti id=51  tpl=20]

Wraz z początkiem roku 2013, jak to zwykle bywa, zaczęło się wróżenie z fusów. “To będzie rok Beyoncé“, “To będzie rok Lady GaGi“, “To będzie rok Britney Spears” – takie wpisy można było przeczytać na muzycznych blogach i stronach poświęconych popkulturze. Niektóre z tych predykcji się spełniły, niektóre wyglądają głupio z perspektywy czasu. Wspomniane trzy wpisy mogą wyglądać bardzo dziwnie. Beyoncé prawdopodobnie czuje ogromną presję przy kolejnym albumie. Jej poprzedni krążek “4” rozszedł się w małym nakładzie, dlatego nie może sobie na to pozwolić ponownie. Lady GaGa miała wrócić z wielkim hukiem. ARTPOP miał zmienić nasze postrzeganie popkultury. Na razie można tylko stwierdzić, że tak się nie stało przy pierwszym singlu Applause (na album ciągle czekamy). O Britney Spears można nawet nie wspominać. “Work Bitch”, pierwszy utwór promujący 8. studyjny krążek wokalistki, jest ogromnym niewypałem na listach przebojów.

W atmosferze, w której większość fanów oczekiwała czegoś więcej od “głównych wokalistek popu”, doczekaliśmy się muzycznej rewolucji. Miley Cyrus, która wcześniej była nic nie znaczącą gwiazdką Disneya, z dnia na dzień, staje się najważniejszą personą 2013 roku w muzyce. Tak! Czy tego chcemy czy nie – Miley Cyrus, była Hannah Montanna, “dziewczyna z językiem na wierzchu”, “z płaską dupą” oraz “znana z twerkowania na scenie i ocierania się o Robina Thicke podczas VMA“, jest w tym momencie na ogromnej fali popularności. Mówi się o niej na każdym kroku. Przy okazji kolejnych klipów, kolejnych zdjęć i kolejnych kontrowersji. W takiej właśnie atmosferze, dostajemy w nasze łapki “BANGERZ“.

Wydawać się mogło, że “BANGERZ” będzie pełny utworów, w których będzie słychać jak Miley Cyrus bardzo chce być w centrum uwagi. Tak jednak nie jest. Otwierający utwór “Adore You” jest tego idealnym przykładem. Cyrus nie chce tylko uwagi, chce robić coś, w czym po pierwsze jest dobra, po drugie w czym się spełnia. Słodki, Disneyowski image już dawno nie był wygodny dla artystki. Od czasów “Can’t Be Tamed” widać było, że Cyrus wierci się i chce się uwolnić z “muzycznego więzienia”. Na “BANGERZ” wreszcie można poczuć, że Miley znalazła siebie i to co kocha, a najważniejsze znalazła to, w czym można powiedzieć, że czuje się “jak ryba w wodzie”. Na największy aplauz zasługują: singlowy “Wrecking Ball“, niezwykle hipnotyzujący utwór “Drive“, który jest niewątpliwie najlepszym na krążku, zamykający album “Someone Else“, a także “FU“, który brzmi jak utwór musicalowy wzięty prosto z… Brooklynu (Tak! Nie mamy na myśli Broadwayu, a Brooklyn!).

Kolejnym singlem promującym krążek powinien być zdecydowanie utwór “Do My Thang“, który brzmi jak hit czekający na to by zaatakować listy przebojów. Piosenka jest połączeniem tego, co w ostatnich latach jest popularne w muzyce pop – brzmienia urban połączonego z lekkim EDMem. Ta bardzo ciekawa mieszanka jest receptą na hit. Wspomnieć trzeba również o dwóch duetach – z Future oraz Britney Spears. Oba okazały się dość średnimi piosenkami. W tym pojedynku jednak to współpraca z Britney Spears wychodzi zwycięsko. Jest interesująca, chociaż wybór Spears do kolaboracji jest bardzo przewidywalny (za Miley i Britney stoi ten sam manager). Sama Britney wypada mało autentycznie w “SMS (Bangerz)“. Dobrze wiemy, że lata świetności i młodości ma za sobą, a ta piosenka powinna być kwintesencją młodzieńczego szaleństwa. Gdyby wybór padł na np. Rihannę tytułowy kawałek stałby się dużo bardziej wiarygodny. Można odnieść wrażenie, że Brit po prostu nie pasuje do tego kawałka, podczas gdy Miley wypada świetnie.

“BANGERZ” to zdecydowanie jeden z lepszych krążków popowych w 2013. Miley Cyrus choć jest na fali ogromnej popularności, dała radę z dostarczeniem bardzo dobrych jakościowo kawałków, które na pewno zagoszczą w naszych odtwarzaczach przez dłuższą chwilę. Mimo, że album nie jest jednostajny pod względem jakości, to całości słucha się bardzo dobrze i z pewnością jeszcze usłyszymy o niejednym hicie z “BANGERZ”. Na single koniecznie muszą trafić: “Do My Thang”, “Drive” i “Someone Else”!

Sebastian

Sebastian

Współzałożyciel POPHEART.PL. Zakochany w najróżniejszej muzyce po uszy. Wielki fan Davida Bowiego, Grace Jones i Iggy'ego Popa. W przesłuchiwanych albumach szuka przede wszystkim jakości, świeżości i czegoś innego.

Udostępnij na Google Plus