RECENZJA: One Direction – Up All Night

Jakie macie nastawienie do boysbandów tworzonych w sposób sztuczny podczas castingów lub programów poszukujących talentów? Obserwacja Internetu  wskazuje na to, że pod tym względem społeczeństwo jest bardzo podzielone. Przynajmniej ta część zainteresowana tematem, nie twierdzę, że powoduje to ogólnoświatowy konflikt. Fakt faktem, że tworzenie sztucznych grup muzycznych jest nierzadko pomysłem kontrowersyjnym. W zeszłym roku pojawił się kolejny taki zespół. Nazywają się One Direction.

Pięciu brytyjskich chłopców, o miłych buźkach i niebiańskich głosach, odnalezionych przez program X Factor, stało się hitem. Nastolatki oszalały na ich punkcie, nawet moja siostra pisze opowiadania z członkami tego boysbandu w roli głównej, zaś różnego rodzaju portale, na których objawiają się śmieszne obrazki, pełne są postów wychwalających lub mieszających z błotem wyżej wymieniony band. Co oznacza, że osiągnęli zamierzony efekt i wywołali zainteresowanie. A jak jest z ich płytą? Bo otoczka otoczką, ale co z muzyką?

Z muzyką jest naprawdę dobrze. Płyta „Up All Night” wydana pod koniec zeszłego roku okazała się przebojem. Okupuje w dalszym ciągu listy najlepiej sprzedających się płyt po obu stronach oceanu. I nie ma co się dziwić. Płyta została świetnie wyprodukowana, nie ma żadnej przypadkowej piosenki. Zatrudniono najlepszych producentów i tekściarzy: Rami Yacoub (będący bliskim współpracownikiem Maxa Martina i współtwórcą przebojów Backstreet Boys, Britney Spears, P!nk, Nicki Minaj czy Westlife), Steve Mac (współtwórca sukcesu Westlife czy Susan Boyle), RedOne (znany dobrze ze współpracy z Lady Gagą czy Enrique Iglesiasem), czy nawet Kelly Clarkson, która napisała jeden tekst.  Mamy tu wszystko – przebojowe piosenki do tańca, typowy teen pop czy też teen rock, parę ckliwych ballad. Płyta jest wyważona, różnorodna, nie wytraca tempa i nie zanudza słuchacza po dwóch piosenkach. Jednak wokalnie jest zdecydowanie za słodko. Ja rozumiem, że specjalnie dobrano chłopaków tak, by sprzedawali się idealnie dla dzieci i młodzieży, zwłaszcza dla żeńskiej części tej grupy, jednak przeciętny słuchacz może w pewnym momencie wręcz poczuć hiperglikemię. Umiejętności nie można odmówić żadnemu z nich, ale przydałoby się by nabrali trochę testosteronu do wokali, bo inaczej będą mieli na koncertach zbyt wiele ataków cukrzycy.

Bądźmy teraz całkowicie poważni. Płyta jest gdzieś pomiędzy dobrą, a bardzo dobrą. Można czepiać się tego, że sam boysband jest wykreowany sztucznie, specjalnie dla celów komercyjnych. Pod względem muzycznym mogę tylko uczepić się zbyt przesłodzonych wokalistów, ale nie materiału z albumu, bo ten jest zbudowany idealnie, wyrównany i świetnie wyprodukowany. Warto więc jest (jeśli lubicie dobry pop i nie macie uprzedzeń zbudowanych przez znajomych i Internet) sięgnąć po tą płytę i naprawdę dobrze się bawić. Bo jest przy czym.

OCENA: 7/10

Web Cams Sex
Artur

Artur

Jestem do szaleństwa zakochany w muzyce, a pasją lubię dzielić się z innymi. Zafascynowany teledyskami, koncertami i twórczością Davida Bowiego.

Udostępnij na Google Plus