Czy Julia Volkova poradzi sobie solo?

Pocałowała dziewczynę na scenie na długo przed tym, kiedy zaczęło to być modne. Prowokowała zachowaniem, gestami i ubiorem dobrych kilka lat przed Lady Gagą. Jako członkini duetu t.A.T.u. zmieniła definicję Rosji w show-biznesie sprzedając 8 milionów płyt i drugie tyle singli. Czy w dzisiejszej popkulturze jest jeszcze miejsce dla Julii Volkovej?

WCZORAJ

Rok 2000 – producent muzyczny i psycholog, Iwan Szapowałow, wpada na pomysł stworzenia zespołu, który za pomocą skandalu ma podbić rosyjskie listy przebojów. Czy już wtedy wiedział, że wybierając pyskatą brunetkę Julię Volkovą i jej przeciwieństwo – rudowłosą Lenę Katinę do swojego projektu, stworzy duet, który osiągnie największy sukces w historii tamtejszej muzyki? Fakty są takie, że 12 miesięcy później debiutancki teledysk dziewczyn z t.A.T.u. trafia do rosyjskiego MTV, a album, który promuje rozchodzi się tam w dwumilionowym nakładzie. Całujące się w strugach deszczu i uciekające kradzioną ciężarówką nastolatki stają się hitem eksportowym Rosji. W 2002 roku do polskich rozgłośni radiowych trafia „Nas Ne Dogonyat”, a t.A.T.u. odbiera w naszym kraju platynową płytę za krążek „200  Po Vstrechnoy”. Chwilę później anglojęzyczne odpowiedniki „Nas Ne Dogonyat” („Not Gonna Get Us”) i „Ya Soshla S Uma” („All The Things She Said”) podbijają niemieckie, francuskie, angielskie i japońskie notowania singli. t.A.T.u. zapisują się w historii muzyki, jako pierwszy rosyjski zespół, który pojawił się w pierwszej 20. prestiżowej listy przebojów Hot 100, amerykańskiego magazynu „Billboard”. Międzynarodowy krążek „200 km/h in the Wrong Lane” pobija rekordy sprzedaży w Japonii (1,8 mln sprzedanych kopii), a w Stanach Zjednoczonych zdobywa Złotą Płytę. „All The Things She Said” jest jedną z trzech najpopularniejszych piosenek 2003 roku w Europie (obok hitów Eminema i Black Eyed Peas). Młode Rosjanki wyznające sobie miłość w wywiadach i okazujące uczucie na scenie stają się znane w prawie każdym miejscu na Ziemi. Koniec promocji płyty przynosi jednak coraz częstsze wiadomości na temat wykreowanego wizerunku, a prasa prześciga się w informowaniu o kłótniach pomiędzy członkiniami grupy. W końcu Julia Volkova zachodzi w ciążę, a Lena Katina informuje, że zwolniły dotychczasowego menadżera, któremu – jak twierdzi – skończyły się trafne i ciekawe pomysły. Wśród fanów zespołu powoli gasną nadzieje na ich powrót, ale Julia i Lena udowadniają, że nie są artystkami jednej płyty i w 2005 roku powracają z utworem „All About Us” promującym albumy „Dangerous and Moving” oraz „Lyudi Invalidy” przy których współpracował z nimi sam Sting. Piosenka szybko staje się przebojem na Starym Kontynencie, a t.A.T.u. trafia ponownie na amerykański Billboard, choć już nie do najważniejszego zestawienia stu najpopularniejszych nagrań, a do listy tematycznej Club/Dance. Kolejne krążki nie sprzedają się tak dobrze, jak debiutancki materiał (tym razem najwięcej egzemplarzy rozeszło się w rodzimej Rosji – ponad 300,000), a wokalistki zmęczone sterowaniem przez wytwórnię płytową, postanawiają zerwać z nią kontrakt i od 2006 roku nie współpracują już ani z Interscope w USA, ani z Universal Music w Europie. Przez kolejne pięć lat działają z krótszymi i dłuższymi przerwami raczej na rynku rosyjskim, tworząc własną małą firmę fonograficzną, która wysyła ich teledyski do wybranych stacji telewizyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej i Ameryce Południowej, gdzie fani t.A.T.u. stanowią nadal dość liczne grupy. W 2008 roku MTV Networks Polska (nadawca kanałów MTV, VIVA Polska i VH1) odmawia emisji teledysku do piosenki „Beliy Plaschik/White Robe” na swoich antenach, ze względu na zbyt kontrowersyjny przekaz – w klipie widzimy ciężarną (po raz drugi) Volkovą w roli kobiety rozstrzeliwanej przez żołnierzy dowodzonych podległych Katinie. Podobnie emocje singel wywołał też w Rosji, gdzie zajął dopiero 97. miejsce na liście airplay, a stacje radiowe zarzekały się, że nie będą grały depresyjnego utworu zachęcającego do samobójstw. Zaskoczona Julia Volkova w jednym z wywiadów stwierdziła, że klip ma raczej przesłanie antyaborcyjne i opowiedziała o fance, która po obejrzeniu teledysku zdecydowała się nie poddawać się zabiegowi. Ostatecznie „Beliy Plaschik” jednak trafia jednak na antenę MTV Polska i w liście przebojów zajmuje pierwsze miejsce, nie opuszczając go przez ponad dwa miesiące. Pod koniec roku dziewczyny odbierają specjalną nagrodę VIVA Comet 2008 za single „White Robe” i „220”, które długo utrzymywały na antenie polskiej VIVY. Kilka tygodni później MTV Rosja odznacza je honorową nagrodą „Legenda MTV” za zasługi dla krajowego show-biznesu. I to tyle historii.

DZIŚ

Obecnie Julia Volkova i Lena Katina już tak często ze sobą nie rozmawiają. Co więcej, po zawieszeniu działalności t.A.T.u. w 2009 r. (oficjalny koniec ogłoszono dwa lata później), ich stosunki można nazwać dość chłodnymi. Obie zaczęły rozkręcać solowe kariery – pierwsza Lena, z dotychczasowym menedżmentem i zespołem t.A.T.u., Julia skupiła się na poszukiwaniach nowych współpracowników i muzyków. Dzisiaj już wiemy, że to ona zdecydowała się opuścić grupę, uznając że z projektu już nic więcej nie da się wykrzesać. Zespół stracił poparcie mediów, a ich menadżerowie byli ostro krytykowani przez fanów za opieszałość w działaniach i nietrafione decyzje. Pojawiły się nawet głosy, że opuszczenie znanych firm fonograficznych było gwoździem do trumny grupy. Mimo, że ekipa t.A.T.u. znów mogła decydować sama o sobie, bez wielkiej wytwórni pociągającej za sznurki, to na single wybierano piosenki, które w opinii sympatyków w ogóle nie miały szans na jakiekolwiek powodzenie, jednocześnie zapominając o tych, przy których udział mieli światowej sławy twórcy. Jednym z faworytów wśród fanów był kawałek „Fly on the Wall” umieszczony aż na dwóch krążkach. Przy wpadającym od razu w ucho utworze place maczał Billy Steinberg, znany ze współpracy m.in. z Madonną, Philem Collinsem czy Whitney Houston. Piosenka, mimo licznych próśb i petycji, nigdy nie trafiła na singla, a Lena Katina przyznała ostatnio, że faktycznie zmarnowano jej potencjał. Na utwór kończący działalność t.A.T.u. wybrano przepełnione syntezatorami i trudne do zanucenia „Snowfalls”. W ostatniej scenie teledysku wokalistki giną w wyniku zderzenia dwóch monocyklów, którymi kierują.

Trzeci i ostatni anglojęzyczny album t.A.T.u. – „Waste Management” z 2009 roku – na Zachodzie wypuszczono jedynie na iTunes: w USA sprzedał się zaledwie w kliku tysiącach egzemplarzy. Lepiej na tym rynku poradził sobie jego rosyjskojęzyczny odpowiednik „Vesolye Ulybki”, który pojawił się w kilku notowaniach m.in. w Stanach właśnie, ale również we Francji, Finlandii, Australii czy Japonii, choć też bez większych sukcesów. Nic więc dziwnego, że  Volkova powiedziała „dość”, a później nie próbowała nawet udawać, że jest zaciekawiona solową karierą i szczególnie popiera działania swojej byłej koleżanki z zespołu.

To takie totalnie głupie, ona otwiera własną stronę „Lena Katina”, ogłasza swój solowy koncert, a co na nim śpiewa? Nasze przeboje „All The Things She Said” i „Not Gonna Get Us”! Myślę, że jej gwiazda szybko zgaśnie, a ona wszystkich rozczaruje – to o pierwszym koncercie Katiny. Złośliwi twierdzili nawet, że to był po prostu koncert t.A.T.u., w którym wszystko było, jak do tej pory, łącznie z zespołem. Tylko Julię wymieniono na chórzystkę.

Nawet dobra piosenka, ale w ogóle nie nadaje się na debiutanckiego singla, nie ma w niej momentu kulminacyjnego, tym się nie da podbić świata – stwierdziła na Facebooku po premierze radiowej „Never Forget”. Jak się okazało kilka tygodni później, w teledysku do „Never Forget” Lena symbolicznie żegna się z t.A.T.u. pojawiając się na pogrzebie swoim i Julii właśnie, a klip jest kontynuacją obrazu do „Snowfalls”. Fani Volkovej nie byli zadowoleni, że Katina ciągle próbuje odcinać kupony od tego, co do tej pory robiły razem.

Ale co ona mogła zrobić? Obejrzałam to bez emocji. Jej w moim teledysku nie będzie – skwitowała krótko w telewizji.

Volkova, w przeciwieństwie do Katiny, zaczyna swoją karierę od rodzinnego kraju. Podczas, gdy Lena próbuje od razu zaistnieć za Oceanem (z raczej mizernym skutkiem, jest znana tylko w Meksyku, choć remiks jej debiutanckiego singla przez tydzień był najpopularniejszy w klubowej liście Billboardu), Julia ogłasza podpisanie kontraktu z Gala Records, rosyjskim partnerem EMI Music. Jednak i tutaj nie wszystko idzie gładko.

Swoją solową karierę zainicjowała rok temu, w lutym, na imprezie urodzinowej, podczas której oficjalnie otworzono stronę internetową JuliaVolkova.com, a ona zaprezentowała dwa utwory. Fanów wprawiła w osłupienie ogłaszając, że i tak zaśpiewa je z playbacku, gdyż „wszystko musi pójść dobrze”. Co więcej, jak się później okazało oba utwory to zaledwie dema, które i tak nie znajdą się na jej albumie. Volkova zapowiedziała, że muzykę, którą zaprezentuje nazwie sexy-rockiem, łączącym elementy muzyki elektronicznej, power popu, dance i brzmienia gitar. Jednak na kolejny przejaw konkretnej działalności artystycznej trzeba było czekać aż do listopada 2011 roku, kiedy to ogłoszono, że Volkova podpisała kontrakt, a debiutancki singel „Sdvinu Mir” (Zawojuję świat) oraz jego angielska wersja „All Because of You” pojawi się niebawem w stacjach radiowych. Scenariusz do klipu napisała Julia, a uderzyła w nim w dobrze znane klimaty romansu z tą samą płcią. Miłosny trójkąt, w którym uczestniczy wraz z czarnoskórym kochankiem i młodą dziewczyną kończy się tragedią – kochankowie giną w wyniku wybuchu samochodu, a wszystko to na oczach Volkovej.  Kiedy dziennikarze dopytywali ją o ten obraz, stwierdziła, że przecież nawet przed t.A.T.u. miała doświadczenia z kobietami i choć teraz jest matką dwójki dzieci żyjącą w stałym związku to nie ukrywa tego, że jest biseksualna. – PR to czy prawda? – dopytywał dziennikarz. – Żaden PR, czysta prawda – odpowiedziała.

Teledysk, mimo że wyszedł w grudniu, znalazł się na ósmym miejscu najpopularniejszych klipów roku 2011 w rosyjskim MTV. Volkova nie zawojowała jednak świata i zaliczyła radiową porażkę, utwór „All Because of You” kołysał się leniwie w… drugiej setce najpopularniejszych piosenek w rosyjskim notowaniu airplay. Do tej pory nie wiadomo dlaczego wytwórnia, posiadająca wśród swoich artystów największe nazwiska rodzimej sceny muzycznej, nie przyłożyła się do promocji utworu w eterze, bowiem „All Because of You” na stałe nie zostało dodane do żadnej plejlisty, nawet w najmniejszym, lokalnym radiu. Co więcej, z powodu źle skonstruowanej umowy między producentami, nie można było singla wysłać na Zachód (wśród zainteresowanych piosenką stacji było dość sporo polskich stacji radiowych i telewizyjnych), więc promocja ograniczyła się do stacji telewizyjnych w Rosji i Wspólnocie Niepodległych Państw. Wszystko wskazuje na to, że wokalistka, rozczarowana promocją, rozpocznie swoją „drugą karierę” – tym razem poza Rosją, nagrywając piosenki, do których będzie miała wyłączne prawa i wysyłając na Zachód, a Gala Records zostanie partnerem muzycznym tylko na Wschodzie.

Wraz z debiutanckim singlem Volkova rozpoczyna koncerty, mieszając solowy materiał z przebojami t.A.T.u. Robi to, jak twierdzi, na prośbę fanów, choć jeszcze niedawno uważała to za niewłaściwe. W ciągu sześciu miesięcy koncertuje w Rosji, na Ukrainie, Białorusi i w Ameryce Południowej. W przeciągu pół roku zagrała więcej koncertów niż Lena Katina przez ponad dwa lata.

JUTRO

Kolejną próbę zaistnienia na własnym rynku muzycznym podejmuje w lutym 2012, kiedy ogłasza, że wraz z jednym z najpopularniejszych rosyjskich piosenkarzy, Dimą Bilanem, weźmie udział w preselekcjach do Konkursu Piosenki Eurowizji. Dima Bilan już dwukrotnie reprezentował kraj w konkursie (raz zdobywając trofeum), a Volkova – jeszcze w t.A.T.u. – zaśpiewała na Eurowizji w 2003 roku, zajmując 3. miejsce i tracąc zaledwie 3 punkty do zwycięzcy.

Uznawani za faworytów europejskich bukmacherów zajmujących się Eurowizją, nieoczekiwanie przegrywają o kilka procent głosów z Buranowskimi Babuszkami, co przez komentatorów jest określane mianem sensacji. Ogłoszenie wyników było szczególnie ciężkie dla przekonanego o nadchodzącym sukcesie Bilana, który werdykt przyjął z kamienną twarzą, a podczas finałowego odśpiewania utworu „Party for Everybody” przez sędziwe wokalistki stał nieruchomo obok tańczącej Volkovej. Film z green roomu po ogłoszeniu wyników był przez chwilę hitem rosyjskiego Internetu.

Występ na preselekcjach udowodnił, że Julia potrafi i ładnie wyglądać, i dobrze zaśpiewać na żywo, a playback wcale nie jest jej potrzebny, by „wszystko poszło gładko”. Zdobyła jedną czwartą głosów od telewidzów, pokonując 23 konkurentów i przypomniała o sobie Rosjanom.

Dzisiejsza Julia Volkova ma niewiele wspólnego z tą chłopczycą, która umiała krzyknąć w wywiadzie, że w Rosji nie ma show-biznesu, a wszystko tu to gówno, która bez oporów potrafiła pokazać biust idąc na ulicy w tłumie paparazzi, a oceniając kontrkandydatkę z Niemiec na Eurowizję w 2003 roku  wypaliła, że w Rosji starcami się opiekuje, a nie wysyła ich na konkurs piosenki. Te słowa są jej wypominane w kontekście tegorocznej porażki w rosyjskich preselekcjach, z zespołem, w którym średnia wieku wynosi 70 lat. Tym razem Julia nie błysnęła negatywnym komentarzem, a pogratulowała dziarskim babuszkom zwycięstwa, robiąc sobie z nimi wspólne zdjęcia. Jest aktywna na Facebooku i Twitterze, prawie codziennie z pasją opowiadając o rodzinie, pracach nad albumem i sympatii do fanów. W jednym ostatnich wywiadów życzyła nawet powodzenia w karierze solowej Leny, którą jeszcze rok temu miażdżyła w ocenach. Volkova chce nagrać rosyjskojęzyczną wersję utworu „Back To Her Future”, który był jej i Bilana propozycją na Eurowizję, ale to kolejne single – stworzone między innymi z twórcą najpopularniejszych i najciekawszych utworów t.A.T.u., Sergio Galoyanem – mają trafić do wielu rozgłośni radiowych w Europie i na świecie. I to już w połowie tego roku.

Dzisiaj Julia Volkova  przed szansą powrotu to pierwszej rosyjskiej ligi, a niebawem wejdzie do gry o pozycję w zagranicznym show-biznesie.

Szymon Sokół

Artur

Artur

Jestem do szaleństwa zakochany w muzyce, a pasją lubię dzielić się z innymi. Zafascynowany teledyskami, koncertami i twórczością Davida Bowiego.

Udostępnij na Google Plus