pink-beautifultraumarecenzja

P!nk – Beautiful Trauma [RECENZJA]

Na nowy album amerykańskiej wokalistki P!nk przyszło nam czekać pięć lat, a po ciepło przyjętym ostatnim krążku “The Truth About Love” poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Po sześciu wydawnictwach studyjnych i prawie dwudziestu latach kariery muzycznej przychodzi ten moment kiedy trudno jest wydać coś świeżego i zaskoczyć słuchacza, a jednocześnie pozostać szczerym. Czy P!nk udało się zaskoczyć fanów brzmieniem najnowszego albumu i równocześnie zaskarbić sympatię tych nieprzekonanych?

Promocja albumu “Beautiful Trauma” rozpoczęła się w sierpniu od wydania przez P!nk zupełnie nowego singla “What About Us” utrzymanego w bardziej klubowych klimatach, co mogło zaskoczyć dotychczasowych słuchaczy wokalistki. Nie ukrywam, że sam byłem na początku sceptycznie nastawiony co do kierunku który obrała artystka. Znaną wcześniej z pop rockowych brzmień nastawionych na instrumentalne klimaty P!nk, tym razem usłyszeć mogliśmy w czysto popowych dźwiękach, których nie powstydziłyby się wokalistki takie jak Ariana Grande czy Katy Perry. Nie ma w tym nic złego i utwór w ostatecznym rozrachunku stał się jednym z moich ulubionych z dyskografii wokalistki, lecz nasuwa się pytanie i jednoczesna obawa, czy to ta sama i prawdziwa P!nk?

Nowe wydawnictwo P!nk składa się łącznie z trzynastu utworów utrzymanych w lżejszej niż do tej pory stylistyce oscylującej w granicach popu z elementami folku czy muzyki gospel. Słuchacze przyzwyczajeni do mocniejszych pop rockowych brzmień znanych z poprzednich albumów mogą czuć się początkowo zawiedzeni, a na pewno zaskoczeni tym jakiej przemiany dokonała nasza dzisiejsza gwiazda. Można by się zastanawiać czy nowe brzmienie jest prawdziwe, czy może jest to poszukiwanie własnego “ja” przez artystkę. Z pewnością znajdą się głosy mówiące, iż zmiana ta jest sztuczna i podyktowana obecnym rynkiem muzycznym. Moim zdaniem należy pamiętać jednak, że P!nk którą znaliśmy z czasów piosenek “Just Like a Pill” czy “U + Ur Hand” jest już o kilkanaście lat starszą kobietą, która poza byciem artystką jest też matką dwójki dzieci. Stąd też otrzymaliśmy płytę bardziej stonowaną, lecz pełną życiowych i poważniejszych tekstów, której jednak nie brakuje beztroskich momentów i hitowych kompozycji.

Najmocniejszymi elementami tego wydawnictwa są takie utwory jak łączące typowy dla P!nk popowy klimat z muzyką EDM “Where We Go”, skoczne i folkowe “I Am Here” czy mój osobisty faworyt – “Secrets”, który idealnie łączy gitarowe brzmienie z nowoczesną elektroniką i hipnotyzuje banalnym, ale jakże skutecznym refrenem. Na uwagę zasługuje również singiel “What About Us”, który mogliśmy poznać już w sierpniu jako pierwszy przedsmak nowego brzmienia idealnie wpasowującego się w łagodniejsze usposobienie wydawnictwa. Dużym zaskoczeniem natomiast okazała się piosenka “Revenge” nagrana we współpracy z raperem Eminemem, który już gościł na poprzednim albumie wokalistki. Kompozycja ta już od pierwszych sekund zaskakuje swoim układem i jest zupełnie inna niż ich wcześniejsza kolaboracja. Utrzymany w klimatach retro soulu numer z zabarwieniem humorystycznym jest ciekawym przerywnikiem pomiędzy bardziej dojrzalszymi utworami. Na albumie “Beautiful Trauma” znaleźć więc można skoczne, bardziej beztroskie piosenki, ale nie zabrakło też tych chwytających za serce i wypełniających uszy wspaniałym wokalem numerów (“But We Lost It”, “Barbies” czy “You Get My Love”), które razem w symbiozie tworzą krążek i opowiadają historię.

Największym mankamentem tego wydawnictwa, które przy pierwszym zetknięciu może zniechęcić słuchacza do muzycznej podróży, jest spora ilość wolniejszych, balladowych utworów. Co prawda ułożenie piosenek jest bardzo przemyślanie, gdzie utwory bardziej rytmiczne są przeplatane z tymi spokojniejszymi, lecz momentami można odnieść wrażenie, że tych drugich mogłoby być mniej. Przykładem jest pozostawienie na końcu dwóch bliźniaczych ballad – “Wild Hearts Can’t Be Broken” i “You Get My Love”, które nie tylko same tracą na swojej oryginalności, ale też działają niekorzystnie na ostateczną ocenę całości albumu przez słuchacza. Ponadto sama P!nk przyzwyczaiła słuchaczy do namaszczania swoich albumów mocnymi utworami, które wyróżniały się na tle całego wydawnictwa przez co dawały poczucie pełności i muzycznej sytości. Próżno niestety szukać tego na “Beautiful Trauma”, gdyż cała kompozycja zdaje się rozwijać i dochodzić do tego punktu kulminacyjnego, który w końcu nie następuje pozostawiając słuchacza z poczuciem głodu i niezaspokojenia. Nie oznacza to jednak, że album nas wynudzi lub kompletnie nie przypadnie do gustu, gdyż znajdziemy na nim wiele wspaniałych utworów, do których na pewno warto powrócić.

P!nk rozpoczęła swoją karierę ponad siedemnaście lat temu, a jej ewolucję muzyczną i osobistą obserwować mogliśmy z każdym kolejnym albumem. “Beautiful Trauma” jest bez wątpienia jednym z jej elementów ukazującym dojrzałość artystki, a godnym pochwały najnowszego krążka wokalistki jest też chęć zmian i zaskakiwania słuchacza innym niż dotychczas brzmieniem. Album jest prawdopodobnie najdojrzalszym w karierze P!nk, który odchodzi od bardziej beztroskich i zabawowych numerów przywodzących na myśl czasy licealne, na rzecz dorosłych utworów, w których artystka ukazuje wzloty i upadki w swoim życiu prywatnym. “Beautiful Trauma” jest swego rodzaju kartką z pamiętnika wokalistki, która dzieli się ze słuchaczami swoimi emocjami i uczuciami poprzez muzykę. Czy przyjmiecie jej zaproszenie?

(4/5)

Web Cams Sex
Udostępnij na Google Plus