HURTS – Desire [RECENZJA]

Na następcę „Surrender” autorstwa niezwykle popularnego w naszym kraju duetu Hurts przyszło nam czekać ostatecznie dwa lata. Ich czwarte studyjne wydawnictwo zapowiadane było jeszcze niedawno jako „najbardziej popowy projekt w ich karierze, na którym słychać wpływ trzech poprzednich” i rzeczywiście nie sposób nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Fani z pewnością będą zachwyceni, jednak czy efekty ich pracy zdołają tym razem zachęcić także tych jeszcze nieprzekonanych?

Trzeba przyznać, że promocję swojego czwartego wydawnictwa panowie z duetu Hurts rozpoczęli bardzo przyzwoicie. Teledysk zrealizowany do pierwszego singla zatytułowanego „Beautiful Ones” był zaskakujący i poruszał ważną i wciąż niestety aktualną tematykę przemocy wobec jakichkolwiek przejawów inności, za co z mojej strony panom należy się ogromny szacunek. Sam utwór oraz wydany później drugi singiel „Ready to Go” zaskakiwały co prawda już trochę mniej, jednak idealnie wpisywały się w dotychczasową stylistykę Andersona i Hutchcrafta. Jest to oczywiście komplement z mojej strony, jednak czy przewidywalność i powtarzalność wykorzystanych już motywów rzeczywiście jest sprawą drugorzędną?

Wydawnictwo zatytułowane „Desire” zapełniło ostatecznie trzynaście kompozycji utrzymanych w znanym fanom duetu klimacie synthpopu, nowoczesnej muzyki dance i ich pochodnych w przeróżnej postaci. Pierwszym i najważniejszym wnioskiem po przesłuchaniu płyty jest niestety mocno wyczuwalny brak progresu – z pewnością nie jest to materiał, którego fani duetu jak dotąd jeszcze nie słyszeli, a jego charakter jest mocno przekrojowy i wyraźnie czerpie z tego, co zespół już w swoim repertuarze posiadał. Takie kompozycje jak „Ready to Go”, „Hold On to Me” czy „Wherever You Go” to poprawne popowe piosenki, które mogłyby się równie dobrze znaleźć na każdym poprzednim wydawnictwie duetu – możemy to jednak traktować zarówno jako komplement, jak również jako największy zarzut.

Repetytywność jest prawdopodobnie największym problemem „Desire”, jednak nie powinniśmy też demonizować – jest tu bowiem wiele przyzwoitych kompozycji, które idealnie wpisują się w to, co Hurts ostatecznie chcieli osiągnąć. Na pochwałę zdecydowanie zasługują promujące album single oraz takie kompozycje jak minimalistyczne „Chaperone” czy popowe „Walk Away”, które szybko i skutecznie zapadają w pamięć już po pierwszym razie. Za najgorszą kompozycję uznałbym prawdopodobnie „Wait Up”, której obecność pod koniec albumu dodaje co prawda trochę różnorodności, ale jednocześnie przeszkadza i nie wnosi kompozycyjnie niczego sensownego. Ostatecznym wnioskiem jest jednak niestety wciąż to, że fani dotychczasowych dokonań zespołu bez problemu odnajdą się w nowej-starej rzeczywistości „Desire”, a ci wciąż czekający na powiew świeżości mogą czuć się trochę zaniedbani.

Już po pierwszych kompozycjach niezaprzeczalnie słychać, że na płycie „Desire” duet postanowił postawić na bardziej popowy materiał niż zazwyczaj. Znajdziemy w nim oczywiście pełno elementów, które przypadną do gustu także fanom starszego repertuaru grupy, jednak nie oznacza to, że jest się o co gniewać – zebrane na wydawnictwie utwory są bowiem esencją tego, co panowie tworzyli przez ostatnie lata, a „Beautiful Ones” może spokojnie zostać uznane za „Some Kind of Heaven” tej ery. Nawet jeżeli Hurts nie odniosą z tym albumem oszałamiającego sukcesu, na co jak dotąd niestety wskazują pierwsze wyniki sprzedaży, to nie sposób nie docenić ich zaangażowania w lirykę i produkcję, które dzięki wielu latom w branży pozostają na dość wysokim poziomie.

„Desire” to niewątpliwie przyzwoite wydawnictwo, które obfituje w to, co fani zespołu mieli już zapewnione od dawna – zachęcające do tańca hity i wpadające w ucho synthpopowe produkcje. Wciąż jednak żałuję, że Adam i Theo nie zdecydowali się opuścić swojej strefy komfortu i stworzyć czegoś, co będzie inne niż płyty już obecne w ich dotychczasowej dyskografii. Staram się wierzyć, że piąty longplay duetu będzie zawierał dokładnie to, czego zabrakło im tym razem – trochę różnorodności i świeżego podejścia do tematu.

(3/5)

Udostępnij na Google Plus