Demi Lovato – Tell Me You Love Me [RECENZJA]

Nie ukrywam, że na szóste wydawnictwo Demi Lovato czekałem z niemałą ciekawością. Album reklamowany jeszcze przed premierą jako jej osobisty „Stripped” w końcu trafił do sklepów, a ja postanowiłem sprawdzić czy na „Tell Me You Love Me” faktycznie widać ślady jakiegokolwiek progresu. Mogę Was jednak uspokoić i już na wstępie zaznaczyć, że Demi idzie muzycznie w bardzo korzystnym dla niej kierunku.

Muszę przyznać, że moje początki z „Tell Me You Love Me” nie były łatwe. „Sorry Not Sorry” to przyzwoity singiel dla trzecioligowej celebrytki debiutującej właśnie w muzycznym biznesie, jednak na szóstej już płycie Demi spodziewałem się mimo wszystko czegoś dojrzalszego. Na szczęście później było już dużo lepiej, a „Sorry Not Sorry” zakłamał trochę to, co faktycznie możemy na jej nowej płycie usłyszeć. Choć oczy większości fanów zwrócone są w tym tygodniu na wyniki sprzedaży i walkę o szczyt amerykańskiego Billboardu, to jednak w moim tekście postanowiłem nie porównywać płyty Lovato do wydawnictw jej koleżanek po fachu i po prostu pozwolić muzyce przemówić samej za siebie. Nie żałuję – „Tell Me You Love Me” jest bowiem albumem zupełnie innym niż jego konkurencja i jakiekolwiek porównania byłyby po prostu nie na miejscu.

Na nowym wydawnictwie Demi Lovato znalazło się ostatecznie dwanaście premierowych kompozycji, które zgodnie z zapowiedziami oscylują tym razem w granicach muzyki R&B, popu oraz soulu. Najbardziej oddani fani artystki mogą także nabyć dwie rozszerzone edycje płyty, na których znajduje się łącznie nawet do pięciu dodatkowych kompozycji. Moimi absolutnymi faworytami już od pierwszego przesłuchania był zmysłowy numer „Sexy Dirty Love” oraz bardzo emocjonalne utwory „Only Forever” i „Cry Baby”, które szczęśliwie balansują hitowy choć niekoniecznie do mnie przemawiający singiel „Sorry Not Sorry”. Na Waszą uwagę zasługują także „Lonely”, któremu udział Lil Wayne’a niestety bardziej w tym przypadku przeszkadza niż pomaga, oraz „Concentrate”, w którym zmodulowane chórki kapitalnie dopełniają całość kompozycji. Szkoda tylko, że „Smoke & Mirrors” wylądowało ostatecznie na edycji dostępnej tylko w sklepach sieci Target, bo mogłoby ono równie dobrze zasilić wersję regularną tego wydawnictwa.

Choć zebrany na „Tell Me You Love Me” materiał jest niewątpliwie zmysłowy i pełen osobistych refleksji, to jednak warto w tym miejscu zaznaczyć, że nie jest to niestety dzieło uniwersalne. W natłoku emocjonalnych ballad i seksownych numerów w stylistyce R&B zabrakło tym razem miejsca dla bardziej dynamicznych kompozycji, które zostały ograniczone do singla „Sorry Not Sorry”, popowego „Daddy Issues” oraz dostępnego tylko na edycji deluxe numeru „Instruction”. Czy jest to ilość wystarczająca dla fanów oczekujących repertuaru prostego i przyjemnego w odbiorze? Pewnie nie, ale na pierwszy rzut oka widać, że nie o to w „Tell Me You Love Me” chodziło. W swojej kompozycji jest to jednak album zaskakująco spójny, tworzący logiczną całość, a przede wszystkim wyraźnie ukazujący muzyczny progres Demi.

Na swoim szóstym albumie Lovato jest nie tylko szczera i pewna siebie jak nigdy dotąd, ale także wyraźnie komunikuje słuchaczowi swoją siłę już od pierwszych słów „Sorry Not Sorry”. Zgodnie z zapowiedziami jest to wydawnictwo mocno inspirowane takimi ikonami jak Aretha Franklin czy Christina Aguilera, a efekt finalny faktycznie może zostać uznany za jej własny „Stripped”; pod względem warstwy wokalnej jest to bowiem krążek solidny, dojrzały i otwierający większość zamkniętych dotąd drzwi w karierze Demi. Bardzo się cieszę, że takie kompozycje jak „You Don’t Do It For Me Anymore”, „Only Forever” czy „Cry Baby” w końcu powstały, bo od zawsze czułem, że jej potencjał nie został jeszcze jak dotąd w pełni wykorzystany. Pozytywnie zaskakują także teksty, które są prawdopodobnie najbardziej osobistymi zapisami z jej życia osobistego – dzięki temu mamy okazję na doświadczenie niezwykłej wrażliwości artystki, która daje nam czytelny sygnał, że tak jak my jest tylko (i aż) człowiekiem ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Demi Lovato niewątpliwie wykonała ogromny progres w stosunku do wydanego w 2015 roku albumu „Confident”, a efekty zawarte na jej nowym projekcie są więcej niż zadowalające. „Tell Me You Love Me” to prawdopodobnie najlepszy album jej autorstwa, a wokalnie i tekstowo artystka zmierza w bardzo korzystnym dla niej kierunku. W dalszym budowaniu swojej pozycji Demi ma w przyszłości jeszcze dużo do zrobienia, ale osobiście jestem podekscytowany zupełnie nowym rozdziałem w jej karierze i szczerze kibicuję jej w tej muzycznej podróży.

(4/5)

Web Cams Sex
Udostępnij na Google Plus