29_30day

Piosenka z mojej ulubionej płyty [DZIEŃ 29]

Przed nami przedostatni już dzień 30 Day Music Challenge. W ciągu tego wyzwania przez 30 dni publikujemy piosenki, w zależności od tematu danego dnia. Pomoże nam w tym kilka znanych osób.

Czy macie swój ulubiony album, który nigdy się nie znudzi i którego słuchać możecie na okrągło? My tak! Dlatego wraz z Izabelą Kisio-Skorupą wybieramy dziś utwory z naszych ulubionych krążków.

Izabela Kisio-Skorupa

Najlepszymi moimi płytami do których wracam zawsze, nawet wtedy gdy się źle czuję, to dyskografia George’a Michaela i Backstreet Boys. Jeśli chodzi o George’a Michaela – jest to geniusz, perfekcjonista i głos i interpretacja jakiej nie potrafi zrobić nikt inny. Połączone z jego wyglądem i wykonaniem każdy jest perłą muzyki pop. Moimi ulubionymi piosenkami są “Faith” i “Careless Whisper”.

Przemek

Chcąc postawić na różnorodność i nie skłaniać się kolejny raz w stronę Mariny and the Diamonds czy Lany Del Rey postanowiłem wymienić w tej kategorii jeszcze jeden z moich ulubionych albumów. “Cry Baby” to jedno z najbardziej pozytywnych muzycznych zaskoczeń 2015 roku i prawdopodobnie jeden z tych krążków, których w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy słuchałem najczęściej. “Tag, You’re It” i “Milk and Cookies” to natomiast moje ulubione piosenki z tego wydawnictwa i bardzo się cieszę, że powstał do nich wspólny, podwójny teledysk.

Marcin

Bardzo trudno mi wybrać jeden ulubiony album, ponieważ to chyba niemożliwe abym był w stanie wybrać ten jeden jedyny. Z pewnością jednak jednym z moich ulubieńców jest krążek twenty one pilots “Blurryface”, w którym zakochałem się od samego początku. Przesłuchanie od początku do końca to zawsze dla mnie swego rodzaju podróż pełna emocji i dźwięków. Jedyne czego żałuję to to, że dopiero dzięki popularności utworu “Stressed Out” poznałem ten wspaniały duet.

Artur

Mógłbym wybrać coś mojego ulubionego artysty Davida Bowiego, ale byłoby to zbyt oczywiste. Dlatego wspomnieniami wracam dziś do płyty petardy, którą uwielbiam od początku do końca. “Loose” Nelly Furtado, to według mnie prawdziwa “pop perfekcja”, a singlowy “Maneater” nawet po 11 latach ma w sobie ten sam ‘power’, co w 2006 roku.

Sebastian

Uwielbiam “Stripped” – jest ponadczasowy i z wiekiem staje się jeszcze lepszy, podobnie jak ta piosenka. To jeden z moich ulubionych utworów na tej płycie.

Artur

Artur

Jestem do szaleństwa zakochany w muzyce, a pasją lubię dzielić się z innymi. Zafascynowany teledyskami, koncertami i twórczością Davida Bowiego.

Udostępnij na Google Plus