Kraków Live Festival 2017: dwa dni niezapomnianych chwil [RELACJA]

Kraków Live Festival 2017 przeszedł do historii! To tylko dwa dni festiwalowego szaleństwa, które zostały wypełnione wieloma koncertowymi emocjami, ale także nieprzewidzianymi akcjami oraz niespodziankami. To kobiety w tym roku skradły całe show, mimo, że panowie wiedzieli jak zapewnić rozrywkę festiwalowiczom. Jaki był tegoroczny KLF? Przeczytaj naszą krótką relację!

18.08

Pierwszy dzień Kraków Live Festival upłynął głównie pod znakiem słonecznej pogodny. Całe wydarzenie na głównej scenie rozpoczęła urocza i skromna brytyjska wokalistka Birdy, która wykonała piosenki ze swoich płyt oraz covery, z których najbardziej jest znana. Piosenkarka większość swojego występu spędziła za pianinem, grając i śpiewając przez ponad godzinę.

Następnie na Main Stage wkroczył raper Travis Scott, na którego wiele osób czekało. I tu pierwsza z niespodzianek – jego koncert to SZTOS! Artysta, mimo wczesnej pory, porwał tłum do wspólnej zabawy, który robił się coraz większy z minuty na minutę. Scott to ogień na scenie! Jego występ był bardzo emocjonalny i widać było, że wie po co jest na scenie – aby dać fanom jakąś część siebie.  Travis zaprosił na scenę także swojego fana Adama, który jest chory i porusza się na wózku inwalidzkim. Spędził on praktycznie cały koncert na scenie frazując razem z raperem. Chłopak wykorzystał swój czas i ze sceny pozdrowił swoich kolegów, rodziców oraz szukał iPhone 7, którego zgubił. Adam ze zwykłego nastolatka stał się gwiazdą festiwalu pozując później do zdjęć z uczestnikami show.

Punktualnie o 21 na głównej scenie pojawił się alternatywny zespół alt-J, który w Polsce ma pokaźne grono fanów. Grupa w towarzystwie GENIALNYCH efektów świetlnych wykonała największe hity jak „Left Hand Free”, „Breezeblock” czy „Tessellate”. Panowie nie musieli wiele robić, aby zachwycić przybyłych na ich występ. Aczkolwiek koncert nie każdemu mógł się podobać, ponieważ muzyka jaką prezentują może wydawać się „nudna” i „usypiająca”. Takie określenia słyszałem po zakończeniu koncertu. Cóż, nie każdemu podoba się wszystko.

W końcu przyszedł czas na pierwszą headlinerkę KLF 2017, czyli Ellie Goulding. Brytyjka podczas swojego show zaprezentowała popowy zestaw z elementami muzyki tanecznej, rockowej czy balladowej. Każdy w tym występie znalazł coś dla siebie. Fani Ellie jak zwykle nie zawiedli przygotowując dla niej akcje koncertowe oraz pokazali jak bardzo uwielbiają swoją idolkę. Wyraźnie widać było, że współpraca na linii artystka – festiwalowicze układała się pomyślnie. Goulding nie ukrywała swojego uśmiechu czy wzruszeń, powtarzając, że kocha „Polish Army” (fanów). Całość koncertu dopełniły efektowne atrakcje jak konfetti czy dymy. Dodatkowo, piosenkarka obiecała, że już niedługo ponownie zawita do Polski!

Co się działo na mniejszej scenie – Kraków Stage? Na pierwszy ogień poszła BOVSKA, która zaprezentowała utwory ze swoich dwóch płyt, w tym największy hit „Kaktus”. Wokalistka nie kryła wzruszeń mówiąc to wprost przybyłym na jej występ. Koncert Piotra Zioły również przyciągnął dużą grupę fanów, którzy zapełnili cały namiot. Niestety, nie do końca udało się to Pablopavo, który na scenie występuje wiele więcej lat niż jego poprzednicy. Na zakończenie pierwszego festiwalowego dnia wystąpił raper Ten Typ Mes.

19.09

Drugi dzień, jeśli chodzi o pogodę, to całkowite przeciwieństwo pierwszego. Ciemne chmury, chłodne powietrze oraz… ulewny deszcz. Krótkie spodenki oraz koszulki zostały zastąpione płaszczami przeciwdeszczowymi kaloszami. Ale pojawiły się także promyki w postacie wianków na głowach dziewcząt.

Drugiego dnia publiczność na Main Stage rozpoczął rozgrzewać Pezet. Jedyny polski wykonawca, który miał okazję zagrać na dużej scenie. Raper po czteroletniej przerwie powrócił do koncertowania po problemach zdrowotnych. Mimo takiej przerwy nadal pozostaje ikoną polskiego hip-hopu. Show rapera (godzina 17:00) przyciągnęło pokaźną grupę fanów, która razem z nim dała się porwać euforii. Pezet to wyjadacz sceniczny, który wie jak zadbać o swoich fanów.

O godzinie 19:00 zaplanowany był koncert Nick Murphy aka Chet Faker. Wtedy też nad Krakowem rozpętała się ulewa, ale to nic strasznego dla artysty. Muzyk wraz ze swoim zespołem dał ponad godzinne show przeplatając piosenki z albumu „Built On Glass” oraz nowsze nagrania. Zła pogoda nie przeszkodziła w zapewnieniu odpowiedniego klimatu występu, a wręcz przeciwnie – deszcz dodał pewnego rodzaju intymnego nastroju.

Następnie do gry wszedł Wiz Khalifa. Amerykański raper dał takie show, obok którego nie można przejść obojętnie. Artysta czuł się jak ryba w wodzie i widać było, że jest wulkanem energii. Wiz cały czas zachęcał fanów do wspólnej zabawy, którzy bez problemu wchodzili z nim w interakcję. Największym zaskoczeniem koncertu był cover piosenki „Smells Like Teen Spirit” zespołu Nirvana. Co się tam wtedy działo! Raper stopniowo dawkował muzyczne doznania zostawiając na sam koniec swoje największe hity jak „See You Again” oraz „Young, Wild & Free”.

Największą gwiazdą drugiego dnia Kraków Live Festival 2017 była Lana Del Rey. Najwytrwalsi fani czekali na nią przez 7 godzin zajmując miejsca w pierwszych rzędach. Artystka punktualnie wyszła o 23:00 i zaczarowała wszystkich. Tłum jaki się zebrał na jej koncercie jest nie do opisania. Del Rey nie ukrywała swojej radości, że może ponownie wystąpić przed polską publicznością. Dowód? Wokalistka dwukrotnie podchodziła do swoich fanów i robiła sobie z nimi selfie, podpisywała płyty oraz dostawała od nich buziaki. Na scenie rozbrzmiały największe przeboje jak „Video Games” czy „Summertime Sadness”, jednak zabrakło singli z ostatniej płyty „Lust For Life”. I tu mały #flop – fani Lany przygotowali akcję koncertową na piosenkę „Love”, której ostatecznie ich idolka nie zaśpiewała. Można Del Rey nie lubić, ale naprawdę warto jej posłuchać na żywo. Jej koncert na KLF można opisać jednym słowem –  WOW!

Kraków Stage? Tam również się wiele (dobrego) działo! Holak zaprezentował materiał ze swojej debiutanckiej płyty „The Introvert”. Największą furorę zrobił wykon numeru „Kot”, podczas którego na wizualizacjach wyświetlony był zlepek filmików ze śmiesznymi kotami. O 20:00 zaczął grać Ralph Kaminski, który nie krył, że jego największym marzeniem było występować na największych festiwalach w Polsce. Ze sceny mogliśmy usłyszeć m.in. cover piosenki „Kraków”, którą w oryginale wykonuje zespół Myslovitz. Z kilkunastominutowym opóźnieniem na scenę wkroczył duet xxanaxx, który porwał publikę swoim setem. Mimo początkowych problemów technicznych w namiocie była wielka impreza. Na zakończenie całego festiwalu wystąpił Rejjie Snow – irlandzki artysta hip-hopowy. Wielu go nie znało, ale po zakończeniu jego występu widać było, że większość była pozytywnie zaskoczona.

Zdjęcie z nagłówka należy do Onet Muzyka

Udostępnij na Google Plus