Margaret – MONKEY BU$INESS [RECENZJA]

Czas leci bardzo szybko. Dopiero co Polacy odkryli, że autorka hitu “Thank You Very Much” Margaret jest naszą rodaczką, a ona wydała już swoje drugie wydawnictwo. Po trzech latach od premiery pierwszego krążka “Add The Blonde”, Małgosia Jamroży prezentuje “Monkey Bu$iness”. Wspomniany album stworzony został razem ze szwedzkimi producentami pod kierownictwem Magic Records oraz Universal Music Sweden. Dodatkowo, przy komponowaniu utworów brał udział także Arash, oraz Tape Machines. Gościnnie na płycie pojawił się również Marcin Januszkiewicz.

“Monkey Bu$iness” to typowa zagranicznie-brzmiąca produkcja. Nie od dziś wiadomo, że Margaret od czasów preselekcji do Eurowizji w 2016 roku jest powszechnie znana, chociażby w Szwecji, Niemczech czy Grecji. Usłyszano o niej nawet w Stanach Zjednoczonych. Z tego względu drugi album został wydany nie tylko w Polsce, ale także międzynarodowo. Polska otrzymała jednak specjalne wydanie z dwoma dodatkowymi polskojęzycznymi kawałkami – “Nie Chcę” i “Byle Jak”.

Jeśli chodzi o produkcję płyty, to nie mam się do czego przyczepić. Kawałkom pod tym względem nie brakuje nic. Czysty profesjonalizm. Muzycznie mam trochę mieszane uczucia. Nie ukrywam, że wyczuwam przy przesłuchiwaniu niektórych utworów inspirację innymi artystami… idącą stanowczo za daleko. Weźmy chociażby piosenkę “Color Of You”, która równie dobrze mogłaby być duetem z Arianą Grande, a ich przebój nazywałby się “Side of You”. Podobieństwo jest bez wątpienia zauważalne, ale warto zaznaczyć, że piosenka jest jedną z najlepszych na krążku. Podobnie jest z lead singlem “What You Do”, którego pierwsze akordy od razu przynoszą na myśl “Don’t Let Me Down” duetu The Chainsmokers. Czy aż tak ciężko dziś o oryginalność?

Kontynuująć temat najlepszych kawałków, nie mógłbym nie wspomnieć o “Future Me Problem”. Elektropopowa kompozycja z chwytliwą melodią i całkiem sensownym tekstem. Ale czy to dobry materiał na singiel? Sam nie wiem. Lepszą propozycją byłoby wymienione przeze mnie już “Color of You”, czy “Glorious”. Nie znaczy to jednak, że płycie brakuje dobrych piosenek. “Byle Jak”, wydane jedynie na Polskę (trochę szkoda), jest według mnie jednym z najlepszych utworów piosenkarki. Wzruszający i chwytający za serce. Bez wątpienia warty przesłuchania.

Mieszane uczucia mam natomiast do tytułowego numeru “Monkey Business”. Nie jest on zły, ale bez wątpienia nie powala na kolana. Powtarzający się w kółko refren jest wręcz irytujący. Nie można zaprzeczyć, że kawałek jest oryginalny, świeży i brzmi dobrze, ale melodia jest zbyt monotonna. Nie jest to mój faworyt z tej płyty. Podobną opinię mam o piosence “Over You”, o której sama Margaret opowiadała jako o najlepszej z “Monkey Bu$iness”. Jak dla mnie jest co całkowicie zmarnowany potencjał. Zbyt dużo przerobionego wokalu, za mało Małgosi. Nie słucha się tego ze zbyt wielką przyjemnością. Szkoda, bo mogło być naprawdę świetnie.

Podsumowując, płyta ma swoje lepsze i gorsze momenty. Szczerze mogę powiedzieć, że po współpracy z zagranicznymi producentami i po samej Margaret spodziewałem się czegoś dużo lepszego. Niemniej jednak życzę naszej Polce sukcesów na scenie międzynarodowej. “Monkey Bu$iness” to dobry album. Może poza Polską przyjmie się lepiej niż myślę… i oby tak było.

Udostępnij na Google Plus