Young Stadium Club – Everything Everyone Everywhere [RECENZJA]

Polska to ciężki rynek muzyczny. Jesteś cenionym artystą tylko wtedy, jeżeli śpiewasz przejmujące ballady, zapraszają Cię na studenckie koncerty lub na oczach wszystkich przechodzisz przemianę ze słodkiej pop dziewczynki w kogoś, kto próbuje naśladować Bjork. To właśnie u nas wakacyjne hity zarezerwowane są tylko dla Calvina Harrisa, Rihanny czy Kygo, a polska muzyka rozrywkowa oznacza tylko disco polo.

Są tacy artyści w Polsce, którzy od lat marzą o tym, aby podbić zagraniczne rynki muzyczne lub chociaż trochę swoją twórczością zbliżyć się do zagranicznego brzmienia i wpasować w aktualnie panujące trendy muzyczne. Wielu z nich przekonało się na własnej skórze jak trudna jest to sztuka i jak niewiele dzieli światowo brzmiącą piosenkę od niedualnej parodii. Czy żyjemy w czasach, w których nasze produkcje w żaden sposób nie ustępują utworom granym przez brytyjskie czy amerykańskie stacje radiowe?

Ci, którzy sięgają po płytę Young Stadium Club, widzą zespół złożony z samych panów i spodziewają się muzyki rodem z oklepanego boybandu, nieźle się zdziwią. Chłopaki jako swoje muzyczne inspiracje wymieniają Bombay Bicycle Club, Two Door Cinema Club, Foster the People czy Foals – i to czuć podczas słuchania 40-minutowej płyty. Zmiksujcie te zespoły z takimi gwiazdami sceny klubowej jak wspomniani już wcześniej Kygo, Calvin Harris czy The Chainsmokers a otrzymacie przepis na idealny wakacyjny przebój. Taka właśnie jest debiutancka płyta chłopaków, pełna wakacyjnych piosenek, które chce się słuchać podczas jazdy samochodem, bawić do nich w klubie czy imprezować na plaży przy wschodzie słońca.

Nad swoim krążkiem pracowali z ludźmi, którzy na swoim koncie mają współpracę z Nicky Romero, Johnem Newmanem, Davidem Guettą czy The Vamps. Dzięki temu udało im się stworzyć najmocniejsze punkty płyty jak „Here And Now” czy utwór „Forever Young”, który udowadnia, że moda na tropikalne klimaty wciąż się nie skończyła. Na albumie każdy znajdzie piosenki, które spodobają się mu bardziej i mniej, ale nie można nie zgodzić się z tym, że cały album chłopaków wyprodukowany jest na najwyższym poziomie, a piosenki, które udało im się zawrzeć na krążku brzmią bardzo światowo. Można by nawet pomyśleć, że ta płyta jest dziełem zagranicznej kapeli, ale chłopaków zdradza ostatnia piosenka “Tu i teraz”, która nagrana została w całości po polsku i może być szansą na to, aby chłopakami zainteresowały się polskie stacje radiowe.

„Eveything Everyone Everywhere” to bardzo udany debiut, który zasługuje na to, by Young Stadium Club dotarło do szerszej publiczności. Krążek z pewnością nie przypadnie do gustu każdemu słuchaczowi, ale w okresie nadchodzących wakacji może idealnie sprawdzić się na niejednej plażowej imprezie. Miejmy nadzieję, że chłopaki dostaną szansę od polskiej publiki i wybiją się. Abstrahując od tego, czy komuś się spodoba ta płyta czy nie, taki polski materiał warto promować!

Web Cams Sex
Artur

Artur

Jestem do szaleństwa zakochany w muzyce, a pasją lubię dzielić się z innymi. Zafascynowany teledyskami, koncertami i twórczością Davida Bowiego.

Udostępnij na Google Plus