Kasia Moś dla Popheart.pl: W moim życiu nic nie dzieje się bez przyczyny

Kasia Moś to jedna z najciekawszych wokalistek na naszym rynku. Niedawno ukazała się jej długo oczekiwana, debiutancka płyta. W rozmowie z Popheart.pl, Kasia opowiedziała o kulisach jej powstawania. Nie zabrakło jednak innych tematów – jeśli jesteście ciekawi jakiej muzyki słucha wokalistka, jak wspomina swój pierwszy występ, dlaczego nie została w USA i tam nie kontynuowała kariery oraz z kim nie wystąpi na jednej scenie to przeczytajcie nasz wywiad.

Zanim porozmawiamy o płycie, cofnijmy się kilka lat wstecz. Pamiętasz swoje początki? Od zawsze wiedziałaś, że będziesz wokalistką?
Od najmłodszych lat wiedziałam, że będę muzykiem. Pewnie dlatego, że mój tata i mama są muzykami. Tata przez dwadzieścia pięć lat grał na skrzypcach w Kwartecie Śląskim, a jakieś  15 lat temu założył orkiestrę. Mama też grała tylko na altówce,  brat jest skrzypkiem. Jako dziecko naśladowałam mojego brata we wszystkim. W przedszkolu Mateusz był w starszakach, ja w maluchach – płakałam i mówiłam, że muszę być tam gdzie on i ostatecznie zostałam tam przeniesiona, komunię też mieliśmy razem. Kiedy Mateusz zaczął naukę gry na skrzypcach w szkole muzycznej, to dwa lata później też to zrobiłam. Różnica polegała na tym, że Mateusz był bardzo pracowity, ja niestety nie zapałałam miłością do tegoż instrumentu i w czwartej klasie przeniosłam się do klasy wiolonczeli. Przez pierwszy rok było bardzo dobrze, okazało się nawet, że jestem zdolna, ale ten instrument też mi się znudził. Najprawdopodobniej wtedy zapragnęłam śpiewać.

Pamiętasz swój pierwszy występ przed dużą publicznością?
Oczywiście! Miałam wtedy szesnaście lat, było to w Teatrze Małym w Tychach. Grałam support przed orkiestrą taty. Niesamowite przeżycie.

A co było później? Kończysz szkołę muzyczną i..?

Potem były studia na wydziale jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach. W międzyczasie – wzięłam udział w preselekcjach do konkursu Eurowizji z piosenką pana Roberta Jansona. Zagrałam rolę Judasza w “Pasji wg. Świętego Marka” Pawła Mykietyna. Po studiach wyjechałam do USA, gdzie zagrałam parę koncertów.

No właśnie – USA, występy z Pussycat Dolls Burlesque Review – opowiedz jak doszło do tej współpracy?
Pojechałam tam na wakacje na zaproszenie mojej przyjaciółki. Byłam tam miesiąc. W ostatni weekend wybrałyśmy się do Las Vegas i tam trafiłam na karaoke. Zaśpiewałam, a publiczność wspaniale mnie przyjęła. Poznałam Emilly, która zachwyciła się moim głosem i przekazała informacje na mój temat Robin Antin – założycielce The Pussycat Dolls. Musiałam jednak wracać do Polski, ale ustaliłyśmy, że prześlę jej swoje demo. Będąc już w kraju nagrałam covery, które do niej przesłałam i na zaproszenie Robin wróciłam do Stanów. Wtedy zespół Pussycat Dolls już nie istniał, bo Nicole zaczęła karierę solową.  Do łask wrócił wtedy Pussycat Dolls Burlesque Review. I w taki oto sposób zagrałam z dziewczynami kilka koncertów.

Występując poza Polską miałaś możliwość obserwować jak zachowuje się publiczność w innych krajach. Widziałaś jakąś różnicę?
Myślę, że tam ludzie mniej krępują się okazywać emocje, są bardziej spontaniczni. Na szczęście powoli w Polsce to też się zmienia. Publiczność coraz lepiej reaguje.

Nie myślałaś o tym, żeby zostać w USA i tam rozpocząć karierę?
Człowiek nigdy nie w 100% szczęśliwy. Kiedy byłam w Polsce i dowiedziałam się, że wyjeżdżam to wydawało mi się to spełnieniem marzeń. Będąc tam, wszystko stało się dla mnie codziennością, czymś zupełnie normalnym. Zaczęłam tęsknić za domem i stwierdziłam, że może jednak do tego ‘Amerykańskiego świata’ nie pasuje. Zdecydowałam się na powrót. Nie wiem czy dobrze zrobiłam – w życiu jednak nic nie dzieje się bez przyczyny. Wtedy czułam, że tak muszę zrobić i nie żałuję. Teraz jestem w Polsce, mam płytę z której się cieszę. Stany to tylko przygoda i doświadczenie które wiele mnie nauczyło. Może dzięki niemu jestem bardziej samodzielna.

Wróciłaś do Polski i wzięłaś udział w “Must Be the Music”. Nie żałujesz?

Absolutnie nie! To było dla mnie nowe doświadczenie – nauczyłam się chociażby pracy z kamerą. Bałam się bardzo, bo głos to wrażliwy instrument i nie zawsze jest w idealnej kondycji. Bałam się, że jak mi coś nie wyjdzie to mogę zostać skreślona. Dobrze jednak, że poszło mi całkiem dobrze.

Po programie pojawiły się pierwsze informacje o płycie, która ostatecznie nie została wydana. Co się stało?
Pracowałam z innym producentem, innymi ludźmi wokół siebie. Sprawy tak się potoczyło, że się nie potoczyły – śmiech. Tak się czasami dzieje. Musiałam zacząć budować wszystko od początku. Podjęłam decyzję o współpracy z bratem – mamy podobną wrażliwość, podobają nam się te same rzeczy, a w rodzinie jest siła.

Długo pracowaliście nad krążkiem, który ostatecznie został wydany niedawno?
Dwa lata. Dosyć długo. Niektóre kompozycje i teksty powstały dużo wcześniej. Podczas pracy nad albumem odezwał się do mnie młody producent i zdecydowałam, że chciałabym mieć kilka jego numerów na płycie.
Jeśli się chce żeby coś miało ręce i nogi to trzeba poświęcić temu sporo czasu. Tworzenie na zawołanie nie ma sensu, trzeba mieć wenę i zastanowić się nad tym co i w jaki sposób chcemy przekazać słuchaczom.

Kupując płytę otrzymujemy dwa krążki – czym różnią się od siebie?

Pierwszy krążek to electro-soul, drugi – kompozycje nagrane z żywymi muzykami. Również SIDE A, SIDE B mówi o tym, że mam dwie strony osobowości – tak jak chyba każdy z nas.  Oczywiście, mogliśmy wszystkie piosenki zmieścić na jednej płycie, ale ja chciałam inaczej i tak to sobie wymyśliłam.

Jak rodzice zareagowali na płytę? Byli z was dumni – z Ciebie i z brata który pomagał ci przy płycie?
Rodzice są bardzo dumni! Mój tato czytając podziękowania, bardzo się wzruszył. Mam wspaniałych rodziców – kochających, ciepłych, którzy pozwalali nam dokonywać własnych życiowych wyborów.

Oprawa graficzna to Twój pomysł?

W tej kwestii bardzo pomógł mi mój chłopak. Zdjęcia które wybraliśmy bardzo mi się podobają – a to rzadko się zdarza (śmiech). Postawiliśmy na prostotę.

Należysz do grona tych artystów, którzy lubią występować na żywo, grać koncerty?
No pewnie! To jest najprzyjemniejsza część pracy którą wykonuję, właściwie pasji którą żyje.  Uwielbiam koncertować.

Wydaje mi się, że lepiej czujesz się śpiewając po angielsku. Dlaczego?
Język angielski jest dużo łatwiejszy, dużo bardziej melodyjny. Kiedyś wydawało mi się, że w ogóle nie umiem śpiewać w języku polskim, ale coraz bardziej się do niego przekonuję.

Jak zamierzasz promować album? Będą jakieś koncerty?
Na początku roku ruszamy w trasę po Polsce.

Jakiej muzyki słuchasz prywatnie?
Bardzo różnej! Od soulu, rnb, gospel po rocka i klasykę. Lubię Jamesa Arthura, AC/DC. Nie zamykam się muzycznie.

Jest artysta z którym nigdy nie wystąpiłabyś na jednej scenie? I taki o którym marzysz, żeby nagrać z nim duet?
Chyba nie ma takiej osoby z którą bym nie wystąpiła, no może nie bardzo pasowałabym do muzyki disco polo. Bardzo cenię, szanuję i uwielbiam głos Piotra Cugowskiego. Nie wiem czy na świecie znajdzie się ktoś z piękniejszą barwą.  Uwielbiam Natalię Niemen, siostry Przybysz i Kayah.

Co uznajesz za swój największy sukces? A co za największą porażkę?

Największy sukces? Płyta – wiadomo. Z wcześniejszego okresu – udział w Pasji według św. Marka – to było ogromne wyzwanie. Grałam partię Judasza. To było zmierzenie się z nową materią. Sukcesem było to że dałam sobie radę (śmiech). Porażka? Ciężko powiedzieć. Każda sytuacja która wydarzyła się w moim życiu doprowadziła do miejsca w którym dziś jestem, więc widocznie wszystko było mi potrzebne.  Ze swojego życia jestem bardzo zadowolona.

Co sądzisz o polskim show-biznesie? Lubisz brylować na ściankach?
Dla mnie najważniejsza jest muzyka. Pokazywanie się na ściankach to nie do końca moje klimaty. Zawsze kiedy pozuję na tej ściance myślę sobie ‘kim jestem, żeby tam stać?’. To mnie krępuje i wprowadza niepokój. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby grać koncerty.  Muzyka daje mi największą radość.

Jak zachęcisz kogoś kto nigdy nie słyszał o Tobie, by posłuchał Twojej płyty?
Jeśli ktoś poszukuje nowych brzmień i doznań, chciałby usłyszeć coś muzycznie wartościowego to warto sięgnąć po ten krążek.  Wiem,  że zabrzmi to nieskromnie, ale włożyliśmy w ten album wiele pracy, każdy utwór jest inny. Nie ma tutaj zapychaczy. Nie ma przypadkowych kawałków.

Największe marzenie zawodowe?

Nie myślę o tym. Bardzo chcę grać koncerty – nieważne gdzie. Chcę miło zaskakiwać ludzi. Nie powiem, mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym ludzie będą pchali się na mój koncert drzwiami i oknami. Zobaczymy co życie przyniesie.

Co sądzisz o muzyce emitowanej w polskich stacjach radiowych? Widzisz tam miejsce dla siebie?
Naszej muzyki stacje radiowe raczej nie będą grały. Myślę, że nasze utwory nie wpisują się w powszechnie przyjęte ramy rozgłośni radiowych. Liczę jednak na mniejsze rozgłośnie, lokalne… Nigdy się na nic nie nastawiam, bo wolę się miło zaskoczyć niż rozczarować.

Dostajesz propozycję udziału w show dla gwiazd – śpiew, taniec. Zgadzasz się od razu?
Myślałam kiedyś o tym. Do programu tanecznego chętnie bym poszła, żeby nauczyć się tańczyć. Nie ma jednak co gdybać, dopiero jak dostanę propozycję i będę postawiona pod ścianą to będę się nad tym zastanawiała.

I na koniec – czy możesz zdradzić, który utwór będzie kolejnym singlem?
Myślę, że „Addiction”.

Wywiad z 2015 roku dla Popheart.pl

Dawid

Dawid

Dziennikarz, z Popheart związany niemalże od samego początku. W muzyce nie zamykam się na to co nowe, w mojej biblioteczce znaleźć można zarówno płyty wykonawców popowych jak i hiphopowych.

Udostępnij na Google Plus

10 komentarzy

  1. Cudowna, naturalna i utalentowana ❤ Kocham ❤

  2. Nasza wspaniała <3

  3. Jak rok temu my nie wygrali to w tym tym bardziej xD

    • Kasia ma jeszcze większe poparcie innych krajów niż Michał tbh

    • Daniel większe? Michał miał fan Cluby zagraniczne na tym etapie. Kasia się podoba ale takiego wow nie ma.

    • Karola Monika co? XD fan cluby zagraniczne? XD

    • Oczywiście. Michał na długo przed 1-wszym półfinałem miał kilka fan clubów zagranicznych, co potwierdzam bo osobiście z nimi współpracowałam. Nikt nie umniejsza Kaśki umiejętności, ale zanim wezmiemy się za jakiekolwiek porównania to wypada mieć jakąkolwiek wiedzę o obu wykonawcach. Proste 😉

    • Fani Szpaka wciąż żyją w swoim świecie xD Może porozmawiajmy o tym jak kupował sobie wyświetlenia na youtube?

    • Tak Arek fan Cluby zagraniczne miał i ma do tej pory. Bardzo wiele pomogły. To że w Polsce nie było zachwytu za granicą juz wtedy był. Nikt nie umniejsza Kasi umiejętności bo sama jej kibicuje. I nie nie żyje w swoim świecie jak to ładnie twierdzicie. Jak widzisz Marian wyswietlenia się rok temu przełożyły na głosy w takim razie głosy tez sobie kupił?:)

    • Marian po prostu zejdz na ziemię, jest TU miejsce dla wszystkich ;). Wystarczy przestać chrzanić o fanach Szpaka i zająć się realiami, a nie pomawiać kogoś nt.kupowania głosów. To już passe, rozumiesz? Calm Down 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *