10 powodów, dla których kochamy album „Born This Way”

23 maja 2011 roku w nasze ręce trafił trzeci album Lady Gagi „Born This Way”. Premierze towarzyszyły duże emocje i oczekiwania fanów. Gaga już od dłuższego czasu opowiadała w mediach o pracy nad krążkiem, a 1 stycznia 2011 roku zdradziła datę premiery albumu, co dodatkowo podsyciło atmosferę niekończącego się oczekiwania na krążek.

„Album dekady”, „drugie ‘Like a Prayer’ Madonny” – tak między innymi nazywano płytę jeszcze przed jej premierą. Dziś, po sześciu latach, na spokojnie wracamy do krążka, aby przypomnieć sobie za co kochamy „Born This Way”.

1. Okładka

Okładka, to jeden wielki żart i wciąż ciężko jest nadziwić się, że ktoś w ogóle mógł wpaść na ten szalony pomysł. To, co przy okazji premiery wzbudziło fanów w osłupienie, a czasami wręcz nawet wywołało wielkie oburzenie, dziś śmieszy. Z pewnością jest to jedna z najbardziej charakterystycznych okładek płyt Lady Gagi. Czy się podoba czy nie, to trzeba przyznać, że zapada w pamięć – zarówno wersja podstawowa jak i deluxe.

2. Heavy Metal Lover

Ta piosenka to prawdziwa perełka w dyskografii Lady Gagi. Kiedy po raz pierwszy mogliśmy usłyszeć jej krótki filmik w serii filmików „Gagavision”, niektórzy myśleli nawet, że palce przy tym utworze mieszał elektroniczny zespół Ladytron. Kawałek jednak wyprodukował Fernando Garibay, a piosenka była ostatnią, jaka została nagrana w sesji nagraniowej „Born This Way”. I bardzo dobrze – ciężko sobie wyobrazić album bez tego majstersztyku.

3.Religijne nawiązania

Temat religii wielokrotnie przewija się na tym krążku. Chyba nie musimy wspominać o piosence zatytułowanej „Judas”, ale warto też wrócić do takich kawałków jak „Electric Chapel” czy „Bloody Mary”. To w tej drugiej pojawia się motyw Marii Magdaleny.  W jednym z wywiadów wokalistka zdradziła, że piosenka jest napisana z perspektywy kobiety, która jest święta i ludzka zarazem i porównała to do współczesnej kobiety, od której wymaga się bycia gwiazdą i prawdziwą kobietą w tym samym czasie.

4. Refren „Marry The Night”

Ten utwór pierwotnie miał być pierwszym singlem z płyty. W jednym z wywiadów przed premierą krążka, Gaga przyznała, że jest to jedna z jej ulubionych piosenek na płycie i zapowiedziała ją jako „club banger”.  Magazyn NME porównał ten utwór do piosenek ze szczytowego okresu kariery Whitney Houston i coś w tym jest. Gaga podobnie jak Whitney w „How Will I Know” czy „I Wanna Dance With Somebody” stworzyła energetyczny refren do którego aż chce się tańczyć. Wokalistka zdradziła fanom na twitterze, że refren piosenki przyszedł do niej niespodziewanie i był to najszybszy refren jaki napisała na tym krążku.

5. Hołd dla jednej z najlepszych piosenek Michaela Jacksona

To było totalne zaskoczenie. Włączając „Bad Kids” po raz pierwszy, w uszy od razu wpadł początek piosenki w którym Gaga krzyczy fragment tekstu zapożyczonego w przeboju Michaela Jacksona „They Don’t Care About Us”.

6. Głos ochroniarza Gagi w „Government Hooker”

Męski głos, który usłyszeć można w utworze „Government Hooker” należy do Petera van der Veena, który pełnił funkcję ochroniarza artystki w latach 2010-2015.  „Głos faceta, który słyszymy w utworze, to jej ochroniarz – zdradził Dj White Shadow w rozmowie z MTV News – Siedzieliśmy i zastanawialiśmy się jaki komputerowy głos dodać, i nagle nas olśniło. ‘Zawołajcie Pete’a’. On miał świetny duński akcent i zaczął czytać tekst z kartki. To było szalone.” Dziś Peter pracuje dla Adele.

7. Bonus, który stał się jedną z najlepszych piosenek Gagi

Ten refren to totalne szaleństwo, podobnie jak sam tytuł piosenki. Dla wokalistki „Black Jesus” to zupełnie nowy sposób myślenia i rozumowania świata, który polega na poznawaniu nowych ludzi i widzenia całkowicie nowych rzeczy. „Amen Fashion” to wykorzystanie tego sposobu myślenia, aby widzieć wszystko w tak prosty sposób, w jaki zmieniamy swoją garderobę. Brzmi szalenie? Tak właśnie jest! Niemniej jednak wokalistka stworzyła piosenkę, która na stałe zapisze się na liście jej najlepszych kompozycji – a to tylko bonus! „Kocham ten utwór i słucham go na okrągło – chciałabym zrobić do niego teledysk” – zdradziła Gaga na Twitterze. Teledysku nie ma do dzisiaj.

8. Shiza, czyli fałszywy niemiecki

„Scheiße” to zdecydowanie najbardziej sexy piosenka na tym albumie. Przez niecałe cztery minuty Gaga stworzyła prawdziwy manifest kobiecości, a fałszywy niemiecki, który wokalistka stworzyła na potrzeby piosenki, sprawia, że jeszcze bardziej zapada ona w pamięć. To prawdopodobnie też ostatnia dobra piosenka, jaką Gaga stworzyła razem z RedOne’m.

9.Clarence Clemons w „The Edge Of Glory”

Wstawka na saksofonie w “The Edge Of Glory” to prawdziwa perełka.  Na instrumencie zagrał sam Clarence Clemons, który współpracował z takimi artystami jak Bruce Springsteen czy Aretha Franklin. Muzyk pojawił się również w teledysku do singla i zmarł dwa dni po jego premierze.

10. Born This Way

Jeden z największych przebojów Lady Gagi. Piosenka o tolerancji i o tym, aby każdy akceptował siebie takim, jakim się urodził.  Utwór był 1000 kawałkiem, który został numerem jeden na liście Billboard Hot 100, przez co na stałe zapisze się w historii muzyki. Ciężko wyobrazić sobie dyskografię wokalistki bez tego przeboju.

Artur

Artur

Jestem do szaleństwa zakochany w muzyce, a pasją lubię dzielić się z innymi. Zafascynowany teledyskami, koncertami i twórczością Davida Bowiego.

Udostępnij na Google Plus