The Chainsmokers – Memories…Do Not Open [RECENZJA]

Często sukces przychodzi z czasem – tymi słowami prawdopodobnie najprościej opisać moich dzisiejszych bohaterów, których kojarzyć możecie jeszcze z hitowej w 2013 roku piosenki „#SELFIE”. Od tego czasu duet The Chainsmokers wyrósł na jedną z największych sensacji muzyki elektronicznej ostatnich lat, co potwierdza zdobyta niedawno statuetka Grammy za piosenkę „Don’t Let Me Down” czy szereg rekordów pobitych przez ich niedawny singiel „Closer”. Niedługo potem ogłoszono wydanie debiutanckiego krążka duetu „Memories…Do Not Open”, który zdaje się być idealnym ukoronowaniem ich muzycznych pięciu minut. Czy faktycznie?

Kryjący się pod nazwą The Chainsmokers panowie Andrew Taggart i Alex Pall nie raz już udowodnili, że na tworzeniu radiowych hitów znają się doskonale i nie można im tego odmówić. Nic więc dziwnego, że promujące nowy projekt utwory „Paris” oraz „Something Just Like This”, pomimo swojej bezsprzecznej generyczności i repetytywności, błyskawicznie zagościły na wysokich miejscach list przebojów na całym świecie. Nowa era nie oznacza jednak nowych pomysłów – nie sposób bowiem nie wspomnieć w tym miejscu o ogromnym podobieństwie drugiej z piosenek do wydanego w 2015 roku utworu „Roses”, który został nam zwyczajnie sprzedany po raz drugi w odświeżonym opakowaniu. Potwierdza to oczywiście ludzką tendencję do lubienia rzeczy, które już gdzieś słyszeliśmy, jednak odnoszę wrażenie, że z tej przypadłości swojej publiki panowie skorzystali na debiutanckim albumie o kilka razy za dużo.

Przyjrzyjmy się zatem dokładniej zawartości wydawnictwa „Memories…Do Not Open”. Płyta składa się łącznie z dwunastu premierowych kompozycji, które utrzymane zostały w znanym już ich fanom klimacie EDM i synthpopu. Bardzo miłym zaskoczeniem z punktu widzenia spójności materiału jest pominięcie w gotowym produkcie wcześniejszych hitów grupy – pomimo ich ogromnej swego czasu popularności uważam, że w tym temacie powiedziano już praktycznie wszystko i czas najwyższy opuścić kurtynę. Zgodnie z duchem relacji między producentami EDM i wokalistami znajdziemy tu także szereg kolaboracji, które stanowią tym razem dokładnie połowę wydawnictwa – drugą część panowie zdecydowali się wykonać sami, a partie śpiewane przejął sam Taggart. Efekt jest jednak mocno dyskusyjny, a Andrew przypomina nam na „Memories…Do Not Open” nie raz, że nigdy do bycia wybitnym wokalistą nie aspirował. Panowie, po co Wam to było?

Przechodząc do analizy poszczególnych utworów muszę przyznać, że zawartość płyty nie jest dla mnie niestety w żaden sposób zaskakująca. Niewątpliwie bardzo miłym zaskoczeniem była dla mnie lekka i przyjemna w odbiorze kompozycja „Bloodstream” oraz wyraźnie inspirowany synthrockiem utwór „Break Up Every Night”, które od razu wprowadzają odpowiednią atmosferę i stanowią idealny początek wydawnictwa. Schody zaczynają się jednak od momentu wprowadzenia nas w pierwsze nuty piosenki „My Type”, która rozpoczyna nużącą i średnio produktywną podróż po tej części płyty, o której potencjalny słuchacz bardzo szybko zapomni. Warto tu jednak wspomnieć o takich jak utworach jak „Wake Up Alone” czy chociażby „Honest”, które, mimo że wciąż niezmiennie przewidywalne, to jednak dają nadzieję na to, że otrzymamy od duetu coś lepszego w przyszłości.

Ciężko moim zdaniem oczekiwać od The Chainsmokers materiału przełomowego i ponadczasowego na tym etapie kariery, bo najlepiej uczymy się w końcu na swoich własnych błędach, jednak mając okazję do współpracy z Louane czy chociażby zespołem Florida Georgia Line warto byłoby się może pokusić o drobne muzyczne eksperymenty. Zamykające album „Last Day Alive” z pewnością stanowi mocne zakończenie, jednak przyznam, że oczekiwałem od tego utworu czegoś więcej. Po wielu przemyśleniach uznałbym „Memories…Do Not Open” bardziej za moment przejściowy w karierze Taggarta i Palla, którzy trzymając się sprawdzonej już stylistyki „Paris” stworzyli wydawnictwo składające się głównie na zestaw ballad, które różni gdzieniegdzie jedynie inny komplet dodatkowych dźwięków. Rozczarowująca jest także lista zaproszonych do współpracy gości, wśród których zabrakło chociażby wspominanych przy różnych okazjach Bebe Rexhy i Dua Lipy – druga z pań została nawet z nieznanych powodów zastąpiona przez Jhené Aiko w utworze „Wake Up Alone”.

Podsumowując uważam, że „Memories…Do Not Open” składa się w całości na przyzwoite wydawnictwo, które nie zapisze się może na zawsze w historii muzyki EDM, ale fanom duetu dostarczy z pewnością materiału na wiele tygodni przyjemnej jazdy samochodem. Panowie postawili na materiał spójny i łatwy w odbiorze, jednak bardziej wymagającym słuchaczom może się on wydać momentami wtórny i jednowymiarowy. Decyzję o otwarciu tytułowego pudełka ze wspomnieniami duetu pozostawiam Wam – kto wie, może będziecie pozytywnie zaskoczeni?

Web Cams Sex
Udostępnij na Google Plus

3 komentarze

  1. Ta płyta jest koszmarna. Dwa utwory powstałe przed debiutanckim krążkiem – Don’t Let Me Down i Roses, biją na głowę cały album. Płyta jest monotonna i wszystko brzmi podobnie. Andrew ma słabiutki głos i jako producenci nie potrafią nic z tym zrobić. Dla przykładu Selena Gomez, która również nie ma wyjątkowej barwy głosu, w każdym utworze broni się produkcją. Mam małą nadzieję, że ten duet nie odniesie sukcesu za pośrednictwem „Memories… Do Not Open”, bo jest dużo więcej lepszych artystów w klimatach EDM/Dance, którzy na niego zasługują. Smutne, że niektórzy artyści wypalają się już przy debiutanckim wydawnictwie.

  2. Epki genialne, a to takie średnie jak na nich :/ Trochę jestem rozczarowany :/ Zdecydowanie za dużo monotonii 😉 Mimo, że baardzo lubię Andrewa, to nie zawsze jego wokal się broni 🙁 Mocne 8/10, pomimo, że epki dużo lepsze 😉

  3. Widzę zdania podzielone. Jak dla mnie album to muzyczna bomba. Pierwszy odsłuch może nie był na wow! brakowało mi tego czegoś co zawładnęło mną przy epce „collage”. W moim odczuciu kolejne zyskują na plus smiało więc mogę napisać, chłopcy puścili w eter całkiem dobry album. Jestem zdecydowanie na TAK. Łapka w górę ✋

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *