10 najlepszych niesinglowych piosenek Rihanny

Jej specjalnie przedstawiać raczej nie trzeba. W przeciągu blisko 11 lat zdążyła wydać 8 płyt studyjnych, a każda z nich miała przynajmniej jeden singiel, który można określić słowem „hit”. Rihanna, która dzisiaj obchodzi swoje 29 urodziny, już dużo osiągnęła w życiu zawodowym. Tym razem skupię się jednak na utworach, których nie miała okazji sprezentować większej ilości słuchaczom.

Jeśli wyczuliście choć trochę mój gust muzyczny, to wiecie iż bardzo cenię, gdy dany artysta nieco odchodzi od wielokrotnie powielanych schematów i próbuje nowych rzeczy. Z Barbadoską jest taki problem, że jeśli przestudiujemy uważnie jej całą dyskografię, to przekonamy się… że tak naprawdę mało jest rzeczy, których jeszcze nie próbowała. O ile jednak w przypadku Christiny Aguilery czy duetu Goldfrapp każdy album prezentuje coś innego, tak w skład większości albumów Fenty wchodzi misz-masz złożony z wielu gatunków. Lista nie będzie jednak moim osobistym zestawieniem najlepszej dziesiątki, co raczej przykładami piosenek, po których możecie się utwierdzić w przekonaniu, iż nie rzucam słów na wiatr. Wybór ich był dość ciężki, zwłaszcza, że niesinglowych kompozycji wartych uwagi piosenkarka ma znacznie więcej. To jak, zaczynamy?

Wszystkie utwory z przygotowanej listy znajdziecie również w formie playlisty na naszym profilu na Spotify. Zapraszamy do obserwowania nas w tym serwisie streamingowym. Wystarczy kliknąć tutaj. Ponieważ jedna z piosenek, która jest na liście nie jest dostępna na żadnym serwisie streamingowym na playliście znajdziecie jej zamiennik. Miłego słuchania, a tymczasem zapraszamy do przeczytania artykułu.

#1 Question Existing (z albumu „Good Girl Gone Bad”)

Nie trzeba być wielkim znawcą muzycznym, by zauważyć, że to właśnie za czasów „Good Girl Gone Bad” Rihannie udało się przebić do pierwszej ligi największych gwiazd muzyki pop. Album doczekał się siedmiu singli (wliczając w to także te, które pojawiły się premierowo dopiero na edycji rozszerzonej), a każdy z nich odniósł niemały sukces. Proponowany numer może i nie jest przebojowy jak „Disturbia” czy „Umbrella”, ale może zachwycić słuchacza zmysłowością czy mówionymi fragmentami zawartymi na nieco elektronicznym podkładzie.

#2 No Love Allowed (z albumu „Unapologetic”)

Kiedy Rihanna wydawała “Talk That Talk” zapowiedziała powrót do swoich muzycznych korzeni. O ile „Watch N’ Learn” nie do końca może zachwycać innych, to propozycja reggae zawarta na „Unapologetic” robi wrażenie. Sam szczerze się przyznam, iż nie trawię tego stylu muzycznego, ale jak jest on prezentowany w taki sposób jak singlowe „Man Down” czy właśnie „No Love Allowed”, to mógłbym się zachwycać w nieskończoność.

#3 Fire Bomb (z albumu „Rated R”)

Przypuszczam, że każda mega-gwiazda ma, albo będzie miała w przyszłości choć jeden utwór, który pierwotnie miał być wysłany do radiostacji, a ostatecznie tak się nie staje. W przypadku Rihanny tym nagraniem jest właśnie „Fire Bomb” – miał być siódmym (!) singlem promujący płytę, lecz niedługo potem, gdy postawiono na „Te Amo”, wydano „Love The Way You Lie”, a następnie zapowiedziano nowy materiał. Można dyskutować czy utwór poradziłby sobie równie świetnie jak „Rude Boy”, ale bądź co bądź jest on przyjemną, soft rockową propozycją.

#4 Woo (z albumu „ANTi”)

Tak odważnego, a zarazem najbardziej trudnego w odbiorze utworu jeszcze nie nagrywała. Niby charakteryzuje się gitarowym riffem, ale dopasowalibyście ten numer do gatunku rock? No niezbyt. Całość wydaje się być mocno psychodeliczna i nieco asłuchalna, ale z każdym odtworzeniem zyskuje. Sam jednak przyznam, że polubiłem tę kompozycję długo po koncercie Barbadoski na Stadionie Narodowym w Warszawie.

#5 G4L (z albumu „Rated R”)

Ciekawa propozycja. To od niej wywodzi się w końca nazwa fanów Rihanny (RihannaNavy). Całość została okraszona dobrej jakości elektroniką czy dubstepem. Utwór jest swego rodzaju kwintesencją „Rated R” – jest mrocznie, a wokalistka nie pozuje na niewinną. Może to dlatego większość fanów nie przechodzi wobec „Gangsta For Life” nijako?

#6 Red Lipstick (z albumu „Talk That Talk”)

Utwór mógłby w zasadzie pasować do “Rated R”, ale pomysł na samplowanie utworu zespołu Metallica narodził się dopiero dwa lata później. Heavy metalu w tej piosence raczej nie doświadczymy, ale za to mamy kolejny numer, dzięki któremu Rihanna pogłębia swoją różnorodność.

#7 Same Ol’ Mistakes (z albumu „ANTi”)

Piosenkarka nigdy nie należała do osób, które chętnie wykonują nagrania innych, a tym bardziej, by je umieszczała na swoich płytach. Takie miejsce miało miejsce bodajże dwa razy – za czasu debiutu „Music of the Sun”, czy właśnie na „ANTi”, który – swoją drogą – jest aktualnie moim ulubionym krążkiem głównej bohaterki wpisu. Piosenki ogólnie mogą się dzielić na takie, które dają wiele możliwości aranżacyjnych do popisu, albo na takie, których w zasadzie nie powinno się tykać. Wersja wokalistki na szczęście nie zmienia w znacznym stopniu podkładu (w oryginale wykonuje zespół Tame Impala), dzięki czemu utwór pasuje do jej nietypowej barwy głosu.

#8 Now I Know (z albumu “Music of the Sun”)

Zastanawiałem się jaką piosenkę dać z debiutu. Był to dość nie lada problem, bo krążek nie należy do rewolucyjnych, ale całkiem dobrze się sprawdza jako wakacyjny soundtrack. Wybór padł na klasyczną balladę „Now i Know”, charakteryzującą się oszczędną aranżacją, w której możemy usłyszeć jedynie pianino. Młoda i niewinna dziewczyna może i nie miała za dużo do powiedzenia blisko 11 lat temu, lecz już wtedy potrafiła pokazać siłę swojego głosu.

#9 Complicated (z albumu „Loud”)

Był już rok, było już reggae to czas postawić na pop. „Complicated” jest dobrze wyprodukowanym utworem w swojej kategorii, który mógłby namieszać na listach przebojów, gdyby sztab Barbadoski zdecydowałby się na kolejny singiel. Niby jest to ballada, ale przebojowości mu nie odmówię.

#10 Higher (z albumu „ANTi”)

Na koniec proponuję wam kompozycję, która zaskakuje swoją nietypowością. Niby może być interpretowany jako krótki przerywnik (trwa zaledwie dwie minuty), ale wykonanie wokalistki sprawia, iż ciężko wobec „Higher” przejść obojętnie. Ponadto partie smyczkowe podwyższają poziom piosenki, przez co kompozycja staje się unikalna w dyskografii Rihanny.

Na koniec artykułu nie pozostaje mi nic innego, jak złożyć życzenia urodzinowe solenizantce. Życzę Ci Robyn z całego serca utrzymania swojej pozycji w muzycznym showbiznesie, byś nie wątpiła w swoje możliwości i wydawała tylko takie albumy, z których mogłabyś być zadowolona w stu procentach. A ponadto życzę Ci kolejnych sukcesów na listach przebojów oraz zdrowia i… szczęścia. Sto lat!

Kuba

Kuba

Muzyką interesuje się praktycznie od roku 2010. Wtedy też słuchałem tylko POPu. Dziś nie tylko doceniam inne gatunki muzyczne, ale też potrafię szczerze powiedzieć co jest dobre, a co złe.

Udostępnij na Google Plus