The xx – I See You [RECENZJA]

Na nowy album grupy The xx przyszło nam czekać aż 5 lat. Jak przez ten czas ewoluował zespół i jego muzyka?

Komercyjny sukces debiutanckiego albumu The xx był największą niespodzianką ubiegłej dekady, której nie spodziewał się nikt (wliczając to członków zespołu). Wydany w 2009 roku krążek “xx” należy, w dalszym ciągu, do jednych z najciekawszych brytyjskich płyt z gatunku indie pop. Niezaprzeczalnie również “xx” miał ogromny wpływ na brzmienie brytyjskiego przemysłu muzycznego. Następca w dyskografii zespołu, album “Coexist”, miał trudne zadanie sprostania oczekiwań fanów na całym świecie. Płyta była muzyczną kontynuacją drogi rozpoczętej w 2009, ale jednocześnie pozostawiała pewien niedosyt.

W 2015 roku, jeden z członków The xx – Jamie xx – wydał krążek “In Colour”, z którego pochodziły “Loud Places” oraz “Gosh”. Album pokazał całkowicie nowe muzyczne oblicze Jamiego xx, nazywanego sercem zespołu, i rozbudził nadzieję na nową erę w twórczości grupy. “I See You” jest upragnioną ewolucją The xx.

Album “I See You” charakteryzuje przede wszystkim muzyczna dojrzałość wszystkich członków zespołu – Jamie xx jest świadomym muzykiem, a Oliver i Romy, mimo braku profesjonalnego szkolenia, dostarczają rewelacyjnych emocji w każdym utworze zawartym na płycie.  Wszystkie pozycje w dyskografii The xx, zawsze charakteryzowały się niesamowitą spójnością, nie inaczej jest przypadku najnowszego albumu. Grupa tym razem postawiła na dojrzałe elektroniczne brzmienie, miejscami zahaczające o ambient czy dream pop. Niezmienna pozostała charakterystyczna silna linia bassowa zespołu The xx, która stała się wręcz sygnaturą.

Oprócz pierwszego singla “On Hold”, muzycznymi perłami na płycie są “Say Something Loving” oraz “Replica”. Wszystkie wspomniane piosenki znajdują się na styczniowej playliście ALT-POP stworzonej z myślą o osobach, które są zainteresowane indie popem. “Say Something Loving” przez wielu porównywane jest do wydanego w 2015 roku “Loud Places”; wiele osób mówi wręcz, że to “Loud Places” na stereoidach. Nic dziwnego. “Say Something Loving” w swojej strukturze bardzo przypomina przywołany utwór, a jednocześnie w tej kompozycji najbardziej widać rozwój i ewolucję wszystkich członków zespołu. “Replica”, “Brave For You” oraz “Performance” przywołują najlepsze prace legendy muzyki ambientowej i częstego współpracownika Davida Bowiego – Briana Eno, na co zresztą zwracają często uwagę inni recenzenci. Na uwagę zasługuje również jedyna taneczna propozycja “Dangerous”, która miejscami przypomina najlepsze house’owe propozycje europejskiej sceny tej muzyki.

Zadanie stojące przed The xx było bardzo trudne, ale zostało wykonane w rewelacyjnym stylu. Grupa, która już 1 lipca 2017 będzie headlinerem Open’er Festival w Gdyni, sprostała wreszcie legendarnemu debiutanckiemu krążkowi. “I See You” jest muzyczną ewolucją grupy, ich muzyka nigdy nie brzmiała lepiej, a na gratulacje zasługuje każdy z członków – każdy z nich dojrzał muzycznie i sprawił, że “I See You” będzie z całą pewnością jednym z najciekawszych krążków 2017 roku.

Sebastian

Sebastian

Współzałożyciel POPHEART.PL. Zakochany w najróżniejszej muzyce po uszy. Wielki fan Davida Bowiego, Grace Jones i Iggy’ego Popa. W przesłuchiwanych albumach szuka przede wszystkim jakości, świeżości i czegoś innego.

Udostępnij na Google Plus