LP – Lost On You [RECENZJA]

LP szturmem wdarła się na nasze listy przebojów za sprawą singla “Lost On You”. W czerwcu ubiegłego roku zaprezentowała światu EP-kę “Death Valley”, która była zapowiedzią czwartego długogrającego albumu w dorobku artystki. Zaledwie po czterech miesiącach w grudniu 2016 roku otrzymaliśmy pełny album o niemal oczywistej nazwie czyli “Lost On You”. Czy LP udowodniła tym albumem, że nie jest “One HIT Wonder”?

Przyznam szczerze, że nie jestem zwolennikiem umieszczania wcześniej wydanych EP-ek na studyjnych albumach. Niestety tak się stało w przypadku LP co więcej nawet okładka pozostała taka sama jak na EP-ce. Może to potencjalnego słuchacza, który nie jest fanem artystki wprowadzić w konsternację kiedy na sklepowej półce zobaczy dwa albumy z tą samą okładką ale innym tytułem. Tym bardziej kiedy owe albumy weźmie do ręki, obróci i porówna ich zawartość. Na “Lost On You” czeka na nas zaledwie 5 premierowych kompozycji niemniej jednak to właśnie zawartość tych wydawnictw jest tutaj kluczowa a jest nad czym się pochylić.

Album otwiera naostalgiczne ale zadziorne zarazem “Muddy Waters“, które śmiało mogłoby zostać singlem. Pierwsza połowa płyty to raczej przebojowa część i niemal każdy z utworów mógłby promować wydawnictwo. Co prawda tendencyjne dla LP brzmieniowo “No Witness” czy “Tightrope” nie wyróżniają się specjalnie jednak są to kompozycje przyjemnie, które w radio sprawdziłyby się bardzo dobrze.

Magicznie zaczyna się robić w momecie pierwszych dźwięków “Up Against Me“, które na myśl przypodzi twórczość Tegan & Saray oraz “Other People“, które zostało kolejnym singlem po “Lost On You“. Do utworu powstał nawet teledysk, który miał swoją premierę we Włoskiej telewizji jednak jego masowa publikacja z niewiadomych powodów została cofnięta. Oba numery są najlepszymi piosenkami jakie zagościły na albumie i dowodem na to, że “Lost On You” wcale nie świeci najjaśniej.

Dobre wrażenie sprawia także nowa wersja “Into The Wild” jednak na tym etapie dobre odczucia się kończą.
Trzy ostatnie utwory wieją zwyczajną nudą. O ile “Strange” słucha się dosyć przyjemnie to szybko się o nim zapomina, “Deat Valley” jednym uchem wpada drugim zaś wylatuje a “You Want It All” nie jest dobrą kompozycją na zamknięcie albumu. W tym utworze LP nadzwyczaj wyeksponowała charakterystyczne dla siebie wysokie dźwięki, które po 9 piosenkach zwyczajnie męczą.

Nie da się oprzeć wrażeniu, że album “Lost On You” powstał szybko by utrzymać popularność jaką przyniósł ze sobą singiel. Niemniej jednak liczby chyba się zgadzają gdyż krążek sprzedał się w naszym kraju w ilości przekraczającej 10 000 kopii co jak na “nowego” artystę z jednym przebojem jest fantastycznym wynikiem.

Gdyby LP dała sobie trochę więcej czasu album na pewno brzmiałby o niebo lepiej jako całość jednak jeśli wyciągniemy z niego poszczególne perełki to śmiało możemy stwierdzić, że LP zdecydowanie nie jest “One HIT Wonder”! Mam tylko ogromną nadzieję, że Laura nie skończy jak Imany czy Jessie Were, które odnoszę wrażenie są popularne i występują tylko w Polsce.

Udostępnij na Google Plus