Lady Gaga – Joanne [RECENZJA]

Na ostatnim solowym albumie Lady Gagi, wokalistka zapowiadała, że zamierza przenieść sztukę do muzyki popowej za pomocą “odwróconej Warholiańskiej ekspedycji”. Jakkolwiek pretensjonalnie by to nie brzmiało, “ARTPOP” zamiast wznieść Mother Monster na kolejny stopień muzycznej kariery rozpoczął jej komercyjną trajektorię w dół. Po braku sukcesu porównywalnego do poprzednich krążków, kolejny krok wydawał się naturalny – Stefani Joanne Angelina Germanotta musiała pozbyć się ekscentrycznych ubrań, zmyć teatralny makijaż i wyrzucić do kosza wszystkie elektroniczne bity.

Na “Joanne” w otwierającym utworze “Diamond Heart” Gaga deklaruje: “I might not be flawless, but you know I gotta diamond heart” (“Może nie jestem bez skazy, ale wiesz, że mam diamentowe serce”). Przekaz utworu nie mógł być bardziej jasny. Na najnowszym albumie wreszcie możemy usłyszeć kim tak naprawdę jest Lady Gaga. Pozbawiona elektronicznych bitów i robotycznych syntezatorów, Germanotta wreszcie staje się autentyczna i bardziej przyziemna dla statystycznego Kowalskiego. Dużym atutem najnowszego krążka jest wartstwa liryczna. W przeciwieństwie do “ARTPOP”, Gaga wreszcie brzmi jak człowiek, który ma do opowiedzenia swoją historię.

Muzycznie Gaga na “Joanne” eksperymentuje z country, bluesem, rock and rollem i funkiem. Mimo że, nie we wszystkich utworach słychać instrumentarium charakaterystyczne dla country, to zdecydowana większość szybszych piosenek oparta jest na trzyakordowym schemacie, co jest typowe dla tego typu muzyki. Wśród tych kompozycji ukrywa się jedna z najlepszych na “Joanne” piosenek – “John Wayne”, które eksperymentuje z country i rock’n’rollem. W refrenie Gaga bawi się tytułem utworu , który wyśpiewany szybko brzmi jak “Joanne”. Ważnymi i ciekawymi momentami krążka są również “Dancin’ In Circles” oraz “Diamond Heart”. Przy okazji pierwszej kompozycji nasuwa się porównanie do brzmienia Ace Of Base “Wheel Of Fortune” oraz wydanego w 2009 przez Gagę “Alejandro”. W tym przypadku “Dancin’ In Circles” jest pozbawiony elektornicznego blichtru, co działa bardzo na korzyść. Wspomniane wcześniej “Diamond Heart” jest rewelacyjnym hołdem dla albumu Bowiego “Young Americans”, a sama wokalistka brzmi w nim jak młody David. Jednak sercem albumu są dwie, świetnie skomponowane ballady – “Joanne” oraz “Million Reasons”, i to one kradną show.

Na “Joanne” jest też kilka znaków zapytania, na które odpowiedź zna tylko wokalistka i Mark Ronson, producent albumu. Po pierwsze, co na albumie robi “Perfect Illusion” i dlaczego piosenka, która w żaden sposób nie reprezentuje brzmienia “Joanne” została wybrana na pierwszego singla? Po drugie, dlaczego dwie niezwykłe wokalistki jakimi są Florence Welch oraz Lady Gaga nagrały tak nijaki duet “Hey Girl”? I ostatnie, czy naprawdę nie nagrano muzycznie ciekawszych utworów niż “Come To Mama” oraz “A-YO”, który został wydany jako drugi oficjalny promocyjny singiel?

“Joanne” to odważny, ale też potrzebny krok na muzycznej drodze Germanotty. Wokalistka niewątpliwie musiała pokazać, że za szokującymi kreacjami kryje się wartościowy i utalentowany muzyk. Na krążku znajdziemy bardzo polaryzujący materiał – jedni będą go kochali, drudzy nienawidzili, ale największymi krytykami będą jak zwykle fani wokalistki. Niewątpliwie album jest pełny ciekawego i jakościowego muzycznie materiału, ale również na płycie znajduje się kilka szwankujących momentów. Wiele utworów na albumie stanowi rewelacyjne podwaliny dla kolejnych wydań Gagi – pokazuje ją jako autentyczną i ciekawą artystkę, która ma szanse odbudować swój wizerunek.

Sebastian

Sebastian

Współzałożyciel POPHEART.PL. Zakochany w najróżniejszej muzyce po uszy. Wielki fan Davida Bowiego, Grace Jones i Iggy’ego Popa. W przesłuchiwanych albumach szuka przede wszystkim jakości, świeżości i czegoś innego.

Udostępnij na Google Plus