Patryk Kumór dla popheart.pl: “Jestem zainteresowany wydaniem płyty na zachodzie”

Patryk Kumór – polski wokalista i autor tekstów, który aktualnie przygotowuje się do wydania swojej trzeciej płyty. W rozmowie z popheart.pl piosenkarz opowiedział o muzycznej “przeszłości”, nadchodzącej płycie oraz o konkursie Eurowizji. Zapraszamy do lektury!

Zacznijmy od Twoich początków związanych z muzyką. Grałeś w takich zespołach jak Darzamat czy Division by Zero. Dlaczego zrezygnowałeś z bycia „metalowcem”? Marzyłeś, aby tworzyć pod swoim imieniem i nazwiskiem?

To bardziej kwestia ciągłego poszukiwania swojego miejsca, niż marzenia o byciu liderem. Ten czas, w którym tworzyłem taką muzykę nauczył mnie w życiu najwięcej. Pokora, szacunek do fanów, determinacja i oddanie dla muzyki są we mnie do dzisiaj. Zjadłem zęby na różnych scenach, graliśmy olbrzymie festiwale dla dziesiątek tysięcy ludzi, ale zdarzało się również występować w miejscowościach na drugim końcu świata, gdzie nie było warunków technicznych nawet do przeprowadzenia imprezy karaoke, a co dopiero koncertu! Tam gdzie byli ludzie i chcieli nas usłyszeć, dawaliśmy z siebie wszystko bez żadnego napinania się, zwyczajnie z miłości dla muzyki i naszych odbiorców. Zostało to do dzisiaj i, niezależnie od tego jaką muzykę tworzę teraz, jaką jeszcze będę tworzył, wiem, że to się nigdy nie zmieni. Zrezygnowałem, ponieważ czułem, że chcę spróbować czegoś nowego, innego. Chciałem poczuć oddech świeżości i, co najważniejsze, postawić sobie zupełnie nowe wyzwanie.

Obecnie Twoje autorskie piosenki są o 180 stopni inne niż te nagrywane przez zespoły, z którymi byłeś związany. Skąd taka zmiana? Czy lata spędzone w tych zespołach nauczyły Cię czegoś co wykorzystujesz dziś?

Pod kątem muzycznym, zespoły nauczyły mnie wiele. Grając w tych kapelach, w praktyce poznałem techniki tworzenia muzyki, która sprawdza się nie tylko na płytach, ale też na koncertach. Nabyłem umiejętności realizacji własnych kompozycji, aranżacji, pisania top linów itd. Do dzisiaj wykorzystuję pewnego rodzaju patenty, np. na koncertach. Zawsze powtarzam, że muzyka nie ma gatunku, liczy się to czy ma w sobie prawdę i energię, którą chcemy przekazać. Nauczyłem się też tego, że nie warto nikogo udawać, odbiorca czuje jeśli chcesz go w jakiś sposób naciągnąć 🙂 jeśli wiesz co mam na myśli. Trzeba tworzyć to, co wewnętrznie czujesz, pisać o tym co przeżywasz albo zwyczajnie o tym z czym sam się identyfikujesz.

Koniec z historią, przejdźmy do teraźniejszości. Niedawno zaprezentowałeś nowy singiel „Tylko Czas”, który powstał we współpracy z londyńskimi producentami. Jak poznałeś Sama Grey’a i Stevena Manovskiego? To jednorazowa kolaboracja czy możemy liczyć na coś więcej?

Moja współpraca z chłopakami trwa już od blisko trzech lat. To moi serdeczni przyjaciele, których poznałem na pierwszym Writing Camp w Londynie, na który zostałem zaproszony jako Top Liner i kompozytor. Pisaliśmy wtedy piosenki dla innych wykonawców z UK, Japonii i kilku innych krajów. Potem, kiedy rozpocząłem pracę nad własnym albumem, zgłosiłem się do chłopaków o pomoc. Pojechałem do Londynu, zamknęliśmy się na kilka dni w studio i powstało mnóstwo kawałków. Jednym z nich był właśnie „Tylko Czas”. Steve pracował ze mną już przy wcześniejszym albumie, podobnie jak inny mój przyjaciel Bruce, który dzisiaj pod pseudonimem Sigala robi międzynarodową karierę, a jego utwory okupują pierwsze miejsca list przebojów w całej Europie. Współpracuję też z producentami Amy Winehouse z innego studia w Londynie, a ostatnio zaliczyłem również świetny Camp kompozytorski w Amsterdamie, gdzie miałem okazję pracować min. z Ashem – producentem i autorem utworów min. Lany Del Rey. Moja przygoda dopiero się zaczyna w zakresie współpracy z zachodnimi wykonawcami i producentami i wiem, że jestem na ten moment jedyną osobą w Polsce, która działa aż w tak szerokim zakresie. Na nowej płycie usłyszycie wiele kawałków, które powstały w kolaboracji ze światowej klasy producentami.

Już we wrześniu w sklepach znajdziemy Twoją kolejną płytę. Dwa Twoje poprzednie albumy zostały zatytułowane „liczbowo” („13” i „2/2”). Czy tytuł trzeciego wydawnictwa też taki będzie? Jest w tym jakiś cel czy to tylko przypadek?

Podobno w życiu nie ma przypadków i tak jest dokładnie w tej kwestii 🙂 Jeśli chodzi o tytuł nowej płyty trwa proces myślowy, ale jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że będzie to też liczba. Układ tych liczb ma wiele znaczeń tak naprawdę. 13 to trochę prztyczek w nos dla ludzi, którzy wmawiali mi pecha 🙂 A 2/2 ponieważ tą płytę wydawałem praktycznie samemu, i zdawałem sobie sprawę, ile mnie kosztuje nagranie tego albumu. Przewrotny tytuł, który w podtekście mówi druga płyta z dwóch czyli być może ostatnia 🙂 Ryzyko związane z tym albumem było bardzo duże :). Ten układ cyfr ma również kilka innych znaczeń, ale zostawię je dla siebie.

Na płycie „2/2” współpracowałeś m.in. z Grzegorzem Skawińskim czy Pawbeats. Na nadchodzącym albumie znajdziemy jakieś duety? Zaprosiłeś kogoś znanego na naszym rynku do współpracy?

Na ten moment, jeszcze analizuję możliwość współpracy z jedną osobą, ale szczerze mówiąc wydaje mi się, że jednak zostawię tą płytę tylko w swoich rękach. Na poprzednim albumie było kilka duetów i tym razem chciałbym jednak skupić się na współpracy z kilkoma osobami w zakresie kompozytorskim, niż czysto wykonawczym.

Śpiewasz po polsku, lecz na ostatnim wydawnictwie jest kawałek „Never Good Enough”. Dlaczego język polski, a nie angielski? Czy to oznacza, że nie interesuje Cię kariera międzynarodowa, bo przyznajmy, że z piosenkami po polsku ciężko dotrzeć do słuchaczy z innych krajów?

Jestem żywo zainteresowany wydaniem płyty na zachodzie, co jest całkiem realne. Dostałem kilka propozycji dzięki mojej współpracy z kilkoma firmami z UK. Nie wiem jeszcze jak sytuacja się potoczy, ale na ten moment skupiam się na 3 płycie, potem będę działał dalej. Jeszcze nie wiem dokąd poniosą mnie nogi, wiem jednak, że ograniczenia są jedynie w naszej głowie, więc jeśli postanowię, że chcę spróbować śpiewać po angielsku i wydawać za granicą, będę uparcie dążył do zrealizowania tego celu.

W dzisiejszych czasach istnieje stereotyp, że młodzi wokaliści, którzy mają rzesze fanek, nie potrafią śpiewać, a tylko wyglądają. Za oceanem jest Justin Bieber, a na naszym podwórku jako przykład można podać Dawida Kwiatkowskiego, którego bardzo dobrze znasz. Co sądzisz o takim postrzeganiu młodych piosenkarzy? Jaki Dawid jest prywatnie?

W wielu przypadkach niestety jest to prawda. Bardzo często tzw. fejm nie idzie w parze z umiejętnościami. Na naszym rynku jest wielu młodych wykonawców, kilku bardzo mocno kibicuję bo jak na swój wiek są naprawdę fajnie rokującymi wokalistami/wokalistkami. Niestety są też tacy, których słuchając łapię się za głowę i zastanawiam się czy to jeszcze muzyka czy już konkurs tego kto ma więcej fanów absolutnie nie szukających muzyki ani treści tylko ślepo klikających bo to ich „idol”. Uważam, że internet zrobił w zakresie muzyki wiele dobrego, ale potrafi też produkować muzyko-podobne twory, które potem ewidentnie odbierają i odciągają uwagę od innych młodych zdolnych wykonawców, którzy niestety nie zaczęli od Minecraft na Youtube, a od nagrywania coverów i nie mają milionów fanów w całej Polsce. Ja jestem otwartym człowiekiem, który zawsze mocno trzyma kciuki i wręcz pomaga młodym, ale trzeba też pamiętać, że jednak jest to muzyka, a nie konkurs piękności, czy konkurs na lajki. Jeśli chodzi o Justina Bibera jestem pod wielkim wrażeniem nowej płyty. Nie byłem jego wielki fanem, ale też nigdy nie byłem osobą, która hejtowała go za to co robi. Zawsze uważałem, że przyjdzie czas, w którym będzie musiał muzycznie się obronić i zrobił to w wielkim stylu. Nie tylko dla mnie ta płyta jest przykładem, jak można pięknie połączyć gatunki, w jaki sposób bawić się trendem i formą. Produkcja, która narzuciła trend w muzyce pop na dobre dwa lata to raz, ale z drugiej strony świetny poziom wykonawczy. Nie zagłębiałem się jeszcze w wykonania na żywo, ale jeśli są w połowie tak dobre jak album, to czapki z głów. Jeśli chodzi o Dawida to mój serdeczny kolega. Absolutnie w pewnym czasie na samym początku spotkała go fala hejtu, ale moim zdaniem nieuzasadnionego. Robi wielki progres jako wokalista, rozwija się muzycznie cały czas i udowodnił niejednej osobie, że potrafi robić to, co robi. Prywatnie jest fajnym otwartym człowiekiem, który naprawdę kocha to, co robi.

Przyznajmy, że na Twoje koncerty przychodzą głownie nastolatki. Czy dostałeś kiedykolwiek jakieś nietypowe propozycje? Jak sobie radzisz z ich natarczywością?

To bardzo szeroki temat. Szczerze mówiąc pierwsze rzędy na koncertach plenerowych wszystkich artystów popowych to nastolatki 🙂 Taka jest prawda, to właśnie ta grupa odbiorców jest najbardziej rządna muzyki, koncertów i tego aby solidnie się wyszumieć na koncertach. Oczywiście przyklejono mi kilka łatek, tak jak wielu innych ludziom, ale to całkiem normalne. Nie spotykam się z wielką natarczywością moich odbiorców, może z racji tego, że zwyczajnie mamy ze sobą stały kontakt w social mediach. Wiele z tych osób, mam wrażenie wie o mnie więcej niż ja sam :). Oczywiście zdarzają się paniczne reakcje, dziwne sytuacje, ale na tym etapie doświadczenia, które mam, nie jest to nic z czym sobie nie mogę poradzić. Moim fani to moje życie, to oni pozwalają mi się rozwijać i nie robić tego wszystkie w próżnię. Przychodzi też wiele osób po 30, przychodzą rodzice, a nawet babcie. Mam wrażenie, ze moja muzyka coraz mocniej łączy pokolenia i to jest moja misja. Jestem wychowany w duchu muzyki rockowej i mam wrażenie, że właśnie ta rockowa dusza na scenie przyciąga też starszą publikę. Jeśli chodzi o nietypowe propozycje, to było ich sporo, ale mam bardzo daleko za sobą etap rock and rollowego życia 🙂

Wyobraź sobie, że dzwoni do Ciebie telefon, odbierasz, a w słuchawce słyszysz prezesa Telewizji Polskiej i zdanie: „Patryk, chcemy, abyś reprezentował Polskę na Eurowizji”. Co odpowiadasz?

Podejmuje to wyzwanie i z wielką dumą będę reprezentował Polskę na Eurowizji. To moja odpowiedź. Uwielbiam wyzwania, a ten konkurs jest wyzwaniem. Mam w sobie gen sportowca, który popycha mnie do rywalizacji.

Każdy z nas ma swoje marzenia. Dla innych są to np. podróże, a dla innych ważne, aby było zdrowie. A jakie są Twoje, muzyczne, marzenia? Chciałbyś z kimś współpracować? Masz jakiś duet marzeń?

Duetów marzeń mam kilka. Jestem wielki fanem twórczości Kasi Kowalskiej, i zawsze marzyłem aby móc z nią nagrać duet. Z wykonawców światowych zdecydowanie John Mayer, Corey Taylor, Ed Sheeran. Uwielbiam twórczość Marcusa Millera, więc jeśli już mogę się rozmarzyć, to chciałbym usłyszeć jego gitarę basową w moim kawałku. Gdyby mógł cofnąć się w czasie kiedy żył Steve Ray Vaughan, to chciałbym również z nim wystąpić na jednej scenie. Muzycznych marzeń mam dużo, codziennie rodzą się nowe.

Czego słuchasz na co dzień, gdy jedziesz autem czy podczas pobytu w domu? Jakie piosenki / wykonawcy są na Twojej playliście?

Bardzo szeroki zakres. Od muzyki Johna Mayera, Milesa Davisa przez Ed Sheerana, Sia do Muse, Bring Me The Horizon, Slipknot, aż po stare dobre nagrania metalowych legend. Słucham też sporo polskiego rapu. Uwielbiam twórczość Zeusa i podziwiam jego niesamowity progres jako twórcy muzyka, ale też jako człowieka. Lubię bardzo styl i niesamowity kunszt O.S.T.R i ostatnio zasłuchuję się KęKę. Kocham muzykę i uwielbiam podróżować w tej krainie – odkrywać nowe miejsca, nowe wpływy.

Dzięki bardzo za wywiad i życzymy wielu sukcesów w życiu zawodowym jak i prywatnym!

Dzięki również. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia.

Udostępnij na Google Plus