Reni Jusis – BANG! [RECENZJA]

Przez ostatnie sześć lat nie było roku, podczas którego muzyka Reni Jusis nie powracałaby jak elektroniczny bumerang. Za każdym razem pojawiały się setki pytań: „Gdzie jesteś?”, „Czy wrócisz?”, „Czy tęsknisz?”, „Jak bardzo zmienisz się muzycznie?”. Wszelkie muzyczne wątpliwości zostały rozwiane wraz z premierą „BANG!”. Reni Jusis po raz kolejny udowadnia, że jest królową polskiej elektroniki i teraz powraca na swój tron. Nie ma, nie było i jeszcze pewnie długo nie będzie drugiej takiej jak ona.

Największą wątpliwością, jaką miałem zasiadając do przesłuchania albumu, było pytanie „czy nadal Reni Jusis będzie drogowskazem dla polskiej muzyki elektronicznej?”. „Kęs”, „Bilet Wstępu” czy „Na Skróty Tęczą” rozmywają wszelką niepewność – to piosenki świeże, ale też elektronicznie nowatorskie. Można by pomyśleć, że Reni w trakcie sześciu lat skrupulatnie odrabiała lekcje i uczyła się, jak zmienia się muzyczny świat dookoła nas. Jeśli są jakieś wątpliwości, co do tego, czy „BANG!” będzie hitem tego roku, to rozwiewa je „Zombi Świat”. Synthpopowe brzmienia na najwyższym światowym poziomie, a to przecież utwór skomponowany przez rodzimych muzyków.

Warto podkreślić rewelacyjną warstwę liryczną. Bywa często, że instrumentarium przykrywa kompletnie artystę i to, co ma do przekazania. Tutaj liryczność jest istotnym dopełnieniem. Jest mnóstwo autoironii, opisu zaskakującego absurdu naszych czasów, czy mądrych obserwacji.

Jednak najważniejsze, co udało się osiągnąć na krążku „BANG!” to pokazanie żądzy powrotu. Reni Jusis jest w życiowej formie i ma ochotę na więcej. Publiczność nie może czuć się rozczarowana. Dostaliśmy to, na co czekaliśmy w ulepszonej formie. Takiego muzycznego powrotu na polskim rynku nie było od czasów „Grandy”.

Web Cams Sex
Sebastian

Sebastian

Współzałożyciel POPHEART.PL. Zakochany w najróżniejszej muzyce po uszy. Wielki fan Davida Bowiego, Grace Jones i Iggy'ego Popa. W przesłuchiwanych albumach szuka przede wszystkim jakości, świeżości i czegoś innego.

Udostępnij na Google Plus